Zombie Strippers From Hell: Recenzja płyty „Tales From the OtherSide”

0

Jest jedna rzecz, z której można naprawdę się cieszyć. I nie mówię tu o tym nowym wynalazku, za pomocą którego właściciele mogą lizać swoje koty. Mam na myśli to, że zespoły szukające inspiracji w kinie grozy nie sięgają zbyt często po obraz w stylu „Morderczej opony” czy „Paranormal Activity”. Nie gustują w nich także panowie ze śląskiego zespołu Zombie Strippers From Hell, w przypadku którego już sama nazwa na wejściu gwarantuje rozrywkę może nie tyle bardziej wysublimowaną, co na pewno znacznie ciekawszą. „Tales From the OtherSide” to pierwszy album duetu z Pszczyny, wydany rok po EP-ce „Black Tides Rising”. I jak? Zobaczmy.

Na początek należy zaznaczyć, że nieważne, co wyczytacie o tym zespole w Internecie, nie usłyszycie tego, czego się spodziewaliście. A w każdym razie rzadko kiedy będzie to melodic death metal. Albo inaczej – zarówno melodie, jak i dobre riffy są na „Tales…” faktycznie, i, co więcej, wypadają całkiem przekonująco („Trapped under Ice” czy „Kill You”), jednak realny death metal z tej pszczyńskiej mieszkanki wyziera dość rzadko. Jeśli już, to głównie w wokalach („Dracula”, „Rising”), przeważnie jednak miesza się z wychodzącymi na pierwszy plan inspiracjami sięgającymi najodleglejszych pozornie gatunków.

W warstwie instrumentalnej pobrzmiewają niekiedy leciutko stare, dobre czasy Bullet For My Valentine (momenty w „Texas”), wczesne The Fright w bardziej metalowym wydaniu, echa takich horrorowych bandów jak Impaler czy nawet flirty ze stylistyką rockabilly w świetnym „Trapped Under the Ice”. Gdzie indziej przemykają jeszcze jakieś groove metalowe pozostałości, jednak i one nie pozwalają wysnuć z rozważań na temat „Tales…” jakichś konkretnych wniosków. Utwory na płycie charakteryzuje bowiem także silne wewnętrzne zróżnicowanie. I dotyczy to zarówno kawałków wolniejszych, jak i tych bardziej wystrzałowych. Jeszcze ciekawsze jest dodatkowo to, że w inne gatunki ucieka niekiedy warstwa instrumentalna, a w inne jeszcze wokal – tak dzieje się przykładowo z „Twenty One” czy z „Texas” (tu bardzo ładne wystylizowane wrzaski). Dzięki temu wydawać się może, że na debiutanckim albumie ZSFH znajduje się znacznie więcej utworów niż w rzeczywistości i, co jest w tych kręgach tematycznych jak najbardziej pożądane, kawałki stają się znacznie ciekawsze i zaskakujące. Nie jest tak, jak w przypadku kapel usilnie trzymających się jednego gatunku, że już po pierwszym utworze wiadomo, czego można spodziewać się po kolejnych ośmiu. Wręcz przeciwnie – z każdym niepowtarzalnym już później kolejnym psikusem ze strony ZSFH, słuchanie „Tales…” sprawia coraz większą frajdę.

Tym, co jednak szczególnie zwraca uwagę na krążku ZSFH jest czas trwania poszczególnych utworów – panowie rzadko schodzą poniżej 4 minut, a czasami podbijają jeszcze średnią, grając prawie 6 minut. I o ile gdy „Tales…” gra sobie w tle, ta tasiemcowa kompozycja nie drażni, to przy uważnym słuchaniu takie utwory jak „Hellraiser” stają się po prostu nieco uciążliwe.

Pozostając w horrorowych klimatach, można powiedzieć, że do debiutanckiego długograja śląskiej kapeli-hybrydy należy podchodzić właśnie jak do klasycznego filmu grozy. Liczy się ogólne wrażenie, a nie mało znaczące szczegóły. To właśnie dzięki tej zaznaczonej już na samym początku przez zespół gry z konwencjami, zarówno kicz, jak i drobne niedociągnięcia czy w wokalu czy w grze nabierają niepowtarzalnego uroku.

Jednym słowem: organizujecie imprezę? Puśćcie Zombie Strippers From Hell. A może szukacie ścieżki dźwiękowej pod waszą planowaną od miesięcy masakrę (niekoniecznie teksańską)? Tym bardziej posłuchajcie „Tales From the Otherside”. Nie pożałujecie, a i ja jestem jak najbardziej na tak. I właśnie planuję maraton z „Drogą bez powrotu”.

1. Dracula
2. Texas
3. Hellraiser
4. Rising
5. Kill You
6. Lovesong
7. Twenty One
8. Trappen Under Ice
9. Train from the Otherside
10. Hatchet

 

WYRO(C)K

82%
82%
Ace of Spades

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • PIERWSZE WRAŻENIE
    9
  • INSTRUMENTARIUM
    8
  • WOKAL
    7
  • BRZMIENIE
    8
  • REPEAT MODE
    9
  • Oceny czytelników (3 głosów)
    6
Udostępnij to

O autorze

Alicja Sułkowska

Aspołeczna kulka nerwów. Łączy Satyricon z Falco, Mayhem z Wolfsheim i Darkthrone z Apocalyptiką. Ciągle ogląda te same filmy i słucha nowych płyt. Nie pogardzi dobrą książką historyczną i muzeum lotnictwa.