Vidian: Recenzja płyty „Trangressing the Horizon”

0

Pamiętam, jak kiedyś ktoś znający się na sztuce powiedział, że ta ambitna w dość znaczącym stopniu opiera się na emocjach, które staramy się wypierać ze świadomości – smutkowi, żalowi, tęsknocie, ale to właśnie negatywne doznania dają artystom największe pole do popisu. Wniosek z tego płynął następujący – człowiek zanurzony całą wieczność w tym, co ambitne i wzniosłe zeświruje, załamie się. Powinien więc choć raz na jakiś czas sięgnąć po coś lżejszego, pogodnego, dającego uśmiech. Czasami jednak można odczuć, że nasze uszy są w dobrych rękach – takich, które dają im ambitną porcję muzyki nie psując przy tym zbytnio samopoczucia. Tak właśnie postępuje ze słuchaczem Vidian na swoim najnowszym krążku zatytułowanym „Transgressing the Horizon”.

viidian

Zaczyna się dość triumfalnie – od otwierającego krążek ‚V1 Control’. Na „dzień dobry” formacja pokazuje, co potrafi i nie każe słuchaczowi czekać na rozwój wydarzeń czy wyraźnie zarysowany punkt kulminacyjny. Ciężkie, surowe riffy przeplatają się ze świetnie skomponowanymi elementami lirycznymi, w których na pierwszy plan wysuwa się przejmujący wokal i robiąca wrażenie gra saksofonu. Od początku uwagę przykuwa perkusja – tendencja do zmierzania w stronę Aarona Harrisa oraz jego mistrzowskich uderzeń w Isis powinna być zawsze witana z otwartymi ramionami. Druga połowa utworu to już sludge’owa uczta dla uszu – Vidian w udany sposób łączy kilka prostych motywów w jeden, zrywający czapki z głów. Zaczęło się świetnie…

I dalej wcale nie jest gorzej. Kolejne utwory utrzymują poziom otwierającego album kawałka coraz bardziej odsłaniając inspiracje zespołu. Ciężko jednoznacznie określić styl, jakim posługują się muzycy – wydawnictwo, choć spójne, żongluje konwencjami najbardziej jednak ocierając się o klimaty znane z Pelican czy rodzimego Blindead z czasów albumu „Absence”. Wystarczy chociażby sięgnąć po utwór ‚V5: It’s Like It Cannot Be Broken’, przyciszyć w nim wokal i mógłby spokojnie wylądować na kolejnym krążku kwartetu z USA wybijając się ponadto ponad przeciętność.

Nawiązując do Blindead warto wspomnieć o wokalu, który w niektórych momentach przypomina manierę i styl Patryka Zwolińskiego, byłego już wokalisty post-metalowców z Gdańska. Słysząc wyśpiewane pierwsze wersy ‚V2 Overdose’ odruchowo sprawdziłem, czy aby na pewno przy tytule utworu nie widnieje napis „feat. Patryk Zwoliński”, jednak pozytywnie się zaskoczyłem – wokalista Vidian wykonuje swoją pracę znakomicie nawiązując jedynie do stylów najlepszych przedstawicieli gatunku i wypracowując przy tym swój własny, cieszący ucho styl. Ten sam komentarz można załączyć do wybranych kompozycji – świetnych ‚V4: Breathe Out’ czy ‚V6: Temporary Life’ mogą mimo widocznych inspiracji pozazdrościć najbardziej znani przedstawiciele gatunku.

Z powyższych słów wywnioskować można, że nowy krążek Vidian to nic innego jak dość łagodne granie z kilkoma mocniejszymi momentami, bardziej post-rock niż post-metal. Kto jednak w ten sposób pomyślał, zostanie wyprowadzony z błędu przez dwie ostatnie epickie kompozycje zamykające w monumentalny sposób „Trangressing the Horizon”. Zostawmy w spokoju wyciszające, ambientowe pasaże – Vidian w sposób zdecydowany i dosadny pokazuje przez ostatnie 17 minut, że swoje korzenie ma w agresji, krzyku i powolnym, snującym się tempie kończąc zaserwowaną słuchaczom przygodę burzliwym nastrojem beznadziei.

Od początku więc odbiorca dostaje genialne, łączące wszystkie cechy zespołu ‚V1: Control’, a następnie poddany jest pewnego rodzaju kontrolowanej emocjonalnej huśtawce, która, choć zaczyna się dość niewinnie, kończy się w sposób potężny, mocny, nie pozostawiający miejsca na słowo komentarza. Czy takie trzymanie słuchacza w garści świadczy o dojrzałości muzycznej zespołu? Z pewnością tak, tym bardziej, że „Trangressing the Horizon” mimo przygnębiającej i miejscami bardzo agresywnej zawartości jest krążkiem, którego chce się słuchać – pierwszy, drugi, piąty czy dziesiąty raz. Weźmy więc mapę i zaznaczmy na niej Bydgoszcz jako ważny przystanek na polskiej post-metalowej trasie. Mam wrażenie, że to miasto da nam jeszcze w kość, a po zapoznaniu się w nowym wydawnictwem Vidian jest to wrażenie graniczące z pewnością.

vidian1

Wyro(c)k

80%
80%
Ace of Spades

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • Pierwsze wrażenie
    9
  • Instrumentarium
    8
  • Wokal
    8
  • Brzmienie
    7
  • Repeat Mode
    8
  • Oceny czytelników (6 głosów)
    9.1
Udostępnij to

O autorze

Bartosz Pietrzak

Mój pierwszy kontakt z cięższą muzyką to "Live & Rare" KoRna. Potem poszło już z górki... Jeśli nie nerdzę nad tekstami to jestem na koncercie lub robię hałas ze swoim zespołem. Aha, bez swojej brody byłbym nikim. To samo tyczy się reszty redakcji.