Varmia: Recenzja płyty „Z mar twych”

2
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

W życiu każdego redaktora przychodzi moment, w którym dostaję płytę-niespodziankę, o której nic nie wie, nie zna zespołu, jedyne z czym się będzie mierzyć to materiał. Tak jest w tym przypadku. „Z mar twych” Varmii to debiutancki album tej formacji, który wyjdzie 28 lutego. Materiał udostępniono dzięki uprzejmości Via Nocturna.

Varmia to zespół określany mianem black metalowego z elementami folku. „Z mar twych” to ich pierwsza płyta, przez Via Nocturna określona polskim debiutem 2017 roku. Odważne stwierdzenie jak na pierwszy kwartał nowego roku, więc sprawdziłem jak materiał broni się sam.

Nie wiem czy mieliście kiedyś takie wrażenie, swoistego rodzaju frustracji. Wiecie że coś ma naprawdę ogromny potencjał, ale jakby jednocześnie czegoś brakowało, nie zostało to dociągnięte do stanu w którym możesz powiedzieć „Wow, to jest naprawdę spoko”. I to nie jest kwestia uprzedzeń, jak wspomniałem, kapela jest mi całkowicie obca, nigdy nie widziałem ich na żywo ani nie słyszałem singlowych kawałków dopóki nie przebrnąłem przez cały album.

„Z mar twych” otwiera utwór ‚Świt’. Piosenka pokazuje jeden z największych pozytywów tego krążka – czyste wokale. Jak dobrze zrozumiałem ten materiał, zamiarem Varmii było połączenie mistycyzmu pogańskiego folku z brutalnością black metalu. Jeśli chodzi o elementy folkowe jest naprawdę fajnie, nawet jeśli mocno trącają fascynacją muzyką z serii gier Wiedźmin. Wybija się tutaj czysty wokal, który robi super robotę na płycie. Szczerze, chciałbym usłyszeć zespół nagrywający czysto pogańsko-folkowy album, wykorzystujący w pełni potencjał ich zdolności wokalnych. To co mnie zawiodło, to elementy blackowe. Choćby przejście między ‚Świt’ a ‚Slava’ wydaje się być bardzo nienaturalne, nie ma żadnego elementu spajającego te utwory.

Dalej mamy różne podejścia do black metalu – od szybkiego napieprzania po niemal doomowe riffy. W kwestii technicznej nie mam nic do zarzucenia, brzmi to dobrze. To co mnie w pewnym sensie ubodło, to brak pełnej spójności. Można odnieść wrażenie, że gdyby nie wokal, mielibyśmy do czynienia z pracą kilku zespołów w postaci splitu. Na plus wychodzi ostatni utwór, ‚In Tenebris‚, który jest moim zdaniem najlepszym na całej płycie. Czekałem niemal 9 kawałków, ale na ostatnim mariaż słowiańskiego ducha muzyki folkowej i wściekłości blacku brzmi naprawdę wiarygodnie.

Jest to debiut, więc wiele rzeczy się wybacza. Jestem święcie przekonany, że płyta na żywo rozniesie każdy klub, bo ma energię, która na koncertach świetnie się niesie. Jest to też dobry start dla nich samych, podwaliny pod naprawdę ciekawy projekt, nawet jeśli nie jest to szczyt kreatywności w tym gatunku. Niestety, nie podzielam entuzjazmu Via Nocturna, nie widzę szans na „polski debiut roku 2017”, no chyba że cała scena blackowa popadnie w całkowitą stagnację.

Na sam koniec – wielki plus za grę słów w tytule płyty, naprawdę fajny smaczek.

01. Świt
02. Slava
03. Wściekłość
04. Ptak
05. Gorej
06. Omnikorona
07. Warmia
08. Gali
09. In Tenebris

cover1417

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Wyro(c)k

54%
54%
Proud Mary

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway To Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master Of Puppets

  • Pierwsze wrażenie
    5
  • Instrumentarium
    7
  • Brzmienie
    6
  • Wokal
    6
  • REPEAT MODE
    3
  • Oceny czytelników (4 głosów)
    6.6
Udostępnij to

O autorze

Wrocławianin, rocznik 92. Muzyką zainteresował się grzebiąc w kasetach ojca, zasłuchując się w Tangerine Dream i Kraftwerk. Z wykształcenia geolog. Fan muzyki atmosferycznej, poetycznej, nawet w najbardziej melancholijnej odsłonie. Wierny fan Avantasii i Stevena Wilsona.

  • Marek Kamiński

    Typie
    Co ty wogóle robisz?
    Nie powinieneś brac sie za recki bm, bo widac wyraznie ze nie masz o tym pojecia.

  • Marek Kamiński

    Jarasz sie czystymi wokalami, ktore sa DODATKIEM do bm.
    „To co mnie zawiodło, to elementy blackowe”. Serio?
    Płyta zawiera elementy blackowe, deathowe (naprawde dobry growl i scream), folkowe i inne, w dodatku wszystko splata się ładnie. Nagrane jest w miarę dynamicznie, bez jakiegoś „gejowego” czyszczenia, tak dziś modnego. Jest gustownie, bez epatowania folkiem (żeby nie zajeżdżało jakimś Eluveitie czy innym Sianochłopem). A ty wystawiasz tu 54%. Co jeszcze? Może jak posłuchasz Odrazę czy Medico Peste to nie spodoba Ci się fakt, że nie ma czystych wokali?