Them Pulp Criminals: Recenzja płyty „Lucifer is Love”

0

Krakowski duet Them Pulp Criminals działa na lokalnej scenie już ładnych kilka miesięcy, zdążył elegancko przywitać się ze słuchaczami na bandcampie, a teraz zjawia się, za sprawą wydania długogrającego debiutu, na domowych odtwarzaczach – by przeistoczyć nasze pielesze w duszny, zadymiony pub. I, na Lucyfera (wszak to on, nie Bóg, jest Miłością – tak przynajmniej głosi tytuł tego albumu), przysiągłbym, że minął zaledwie moment, a ja prosiłem o kolejne dozy (już) ulubionej substancji. I dałem się potem tym kryminalistom poprowadzić – dziś nie pamiętam już dokąd.

Jeśli bez czegoś się muzyka outlaw country obejść nie może, to jest to niewątpliwie klimat. I tego tutaj nie brak – atmosfera jest prima sort, absorbuje słuchacza, zanurza go w świat imaginacji autorów, który jest przecież jednocześnie światem tak bliskim. Kolejne opowieści składają się na szerszy obraz samotności, pustki, przygodnych bójek, tłumienia uczuć kolejnymi butelkami wódki. Nurzamy się wraz z podmiotami lirycznymi w dymie papierosowym, snujemy po ciasnych, ciemnych uliczkach słabo oprószonych latarnianym światłem i spoglądamy w oczy postaciom o fizys cokolwiek złowrogim.

Wyśmienite szorstkie teksty serwuje nam tutaj, z wielkim uczuciem, Tymoteusz Jędrzejczyk – gardłowy rewelacyjnego Ragehammera, którego tegoroczny album zdmuchnął mnie z krzesła kilka miesięcy temu. Jego kolejne opowieści, zwłaszcza ‘Jack Torrance’ czy ‘Goddamn Graveyard Luck’, mają wielki dar przykuwania uwagi słuchacza, a sposób w jaki je sprzedaje lokuje go w ścisłej czołówce tekściarzy. Ze wszystkim tym perfekcyjne współgrają kompozycje Igora Herzyka, znanego artysty krakowskiej sceny Indie. Bezpretensjonalne, diablo melodyjne i błyskawicznie wpadające w ucho dźwięki tworzą wyborny podkład pod snute przez Jędrzejczyka historie. Znakomitym przykładem jest utwór tytułowy, ozdobiony grą na harmonijce ustnej. Pysznie brzmią też gitary – wystarczy posłuchać promującego ten album ‘The 130’ by z miejsca zrozumieć, że ci dwaj panowie byli dla siebie wręcz stworzeni. Można kręcić nosem na programowaną perkusję czy inne wynikające z domowych warunków przedsięwzięcia ograniczenia – ale ograniczenia te w żaden sposób nie wpływają na odbiór całości.

Them Pulp Criminals: Recenzja płyty "Lucifer is Love"

Album trwa niespełna pół godziny, ale każda chwila spożytkowana została najlepiej, jak to możliwe. Utwory są krótkie, przez co żaden nie jest w stanie zmęczyć – wzbudzają wręcz uczucie niedosytu, przez co perfekcyjnie nadają się do zapętlania. Sam najczęściej wracałem do ponurego ‘Jacka Torrance’a’ z tytułem będącym nawiązaniem do kingowskiego „Lśnienia” i wieńczącego całość niesamowitego ‘Sacred Ground’ znakomicie przez Tymoteusza wychrypianego. Ale praktycznie każdy kawałek ma w sobie to coś, co wyróżnia go na tle reszty. Wspomnieć tu muszę o znakomitym, wykonanym z już charakterystycznym dla autorów sznytem cowerze Siouxsie and the Banshees „Love in a Void”. Uczynili tę piosenkę „swoją” w najlepszym możliwym stylu.

Jeśli ktoś, planując potencjalną wieczność, chciałby przekonać się, jak brzmią dancingi u samego Kosmatego, to świeższego i lepszego materiału poglądowego obecnie nie dostanie. Duet dopełnia się perfekcyjnie, w żaden sposób jedna jego część nie ogranicza drugiej. Panowie istotnie, jak głosi tekst promujący album w materiałach prasowych, zawarli dżentelmeńskie porozumienie. Ta dwójka jest wspólnie niesamowicie twórcza i kreatywna, a rezultaty ich pracy brzmią zaskakująco świeżo – dla fanów The Coffinshakers, King Dude czy Johnny’ego Casha jest to pozycja obowiązkowa.

WYRO(C)K

92%
92%
Master Of Puppets

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway To Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master Of Puppets

  • PIERWSZE WRAŻENIE
    10
  • WOKAL
    9
  • INSTRUMENTARIUM
    9
  • BRZMIENIE
    8
  • REPEAT MODE
    10
  • Oceny czytelników (5 głosów)
    7.8
Udostępnij to

O autorze

Lockheed

Artysta-śmieszek, który nienawidzi pisać o sobie. Schodzę pod ziemię i wydobywam dźwięki – im cięższe, tym lepiej. Bluźnierstwo, alkohol, nienawiść, śmierć. Limitowany do 66 kopii.