The Wild!: Recenzja płyty „Wild At Heart”

0

Uważacie, że rock’n’roll jest nudny, a wraz z rozpadem najlepszego składu AC/DC nastąpił jego koniec? Otrzyjcie łzy w chusteczkę mamusi, a gluty w rękaw i posłuchajcie nowej płyty The Wild!

The Wild! to kwartet pochodzący z Kanady, założony w 2012 roku. Grupa dowodzona przez wokalistę i gitarzystę Dylana Villaina postanowiła pójść ścieżką utartą przez największych klasyków i nie wynajdywać prochu na nowo. Muzycy o wyglądzie amerykańskich bike’owców postawili na prosty, energetyczny rock spod znaku AC/DC, ZZ Top, Aerosmith, KISS czy Van Halen. Szczególnie słychać jednak tych pierwszych – proste brzmienie, riffy, nawet głos Villaina momentami przypomina do złudzenia Bona Scotta. Zespół nie jest jednak tanią kopią słynnych Australijczyków – ich granie jest naprawdę stylowe, kompozycje są przebojowe i na 10-piosenkowej płycie nie ma nawet chwili na nudę.

Zespół do tej pory wydał jedną płytę, EPkę „GxDxWxB” z 2015 roku, z której największym powodzeniem cieszył się „Road House”. Utwór był często grany w stacjach radiowych w Kanadzie, co było nie lada osiągnięciem dla niezależnej grupy. Dzięki temu i trasie z m.in. Korn, Godsmack, Rise Against czy Monster Truck udało się podpisać kontrakt z poważniejszą wytwórnią Steamhammer.

Słychać, że wraz z sukcesem muzycy zmobilizowali się jeszcze bardziej, bo na „Wild at Heart” ciężko o słabe momenty. Już początkowy riff „Ready to Roll” – pierwszego singla z nowego albumu – przyjemnie buja i przy okazji przypomina „One Night Stand” Motorhead – chłopaki wybrali dobry wzorzec. Jest także miejsce na bardziej wyraziste partie basu. „Livin Free” to kolejny potencjalny przebój wsparty klasycznym, wpadającym w ucho riffem i wręcz stadionowym refrenem. Naprawdę, The Wild! pokazują, że formuła prostego rockowego grania, pomimo kilkudziesięciu lat intensywnej eksploatacji, jeszcze się nie wyczerpała. „White Devil” to już z kolei typowe AC/DC – w tle słychać rytmiczne oddechy, które od razu na myśl przywodzą „Dirty Deeds Done Dirt Cheap”. Do tego klasyczna „angusowa” zagrywka na gitarze. Szczerze mówiąc, chciałbym, żeby w dzisiejszych czasach AC/DC trzymało taką formę…

Właściwie cała płyta trzyma jednakowy, bardzo dobry poziom. Nie uświadczymy tutaj łzawej ballady – o nie. Tylko bezkompromisowe granie dla wyznawców tatuaży, bród, hektolitrów browaru i paliwa wlewanego do stylowych Harleyów i muscle car’ów. Energia i entuzjazm The Wild! przypominają mi trochę wczesne The Darkness, których właściwie każda kompozycja była strzałem w dziesiątkę. Tutaj jest podobnie i mam tylko nadzieję, że nie podzielą losów starszych kolegów i nie spadną z fali wnoszącej równie szybko. Polecam tę płytę każdemu – naprawdę jest to kawał fajnego grania, a do samochodu nada się idealnie.

1. Ready To Roll
2. Livin‘ Free
3. White Devil
4. Another Bottle
5. Best In The West
6. Six Hundret Sixty Six
7. Rattlesnake Shake
8. Run Home
9. Down At The Bottom
10. Kansas City Shuffle

THE_WILD!_WildAtHeart_3000

Wyro(c)k

90%
90%
Ace of Spades

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • Pierwsze wrażenie
    9
  • Instrumentarium
    9
  • Wokal
    9
  • Brzmienie
    9
  • Repeat Mode
    9
  • Oceny czytelników (1 głosów)
    8.3
Udostępnij to

O autorze

Michał Dudek

Gdy w wieku 11 lat poznał "Nevermind" Nirvany, nic nigdy nie było już takie samo. Od tamtej pory pozostaje niezmiennie wierny swojej jedynej prawdziwej miłości - muzyce rockowej. Od 16 lat jeździ na koncerty, kolekcjonuje płyty, potrafi wymienić chronologicznie wszystkich członków The Fall. Zapatrzony w największych, ich wzorem pragnie rozsiewać... dobrą rockową nowinę!