Superhalo: Recenzja Płyty „Bang!Bang”

0

Występy w TVP1, Eliminacje do Przystanku Woodstock i wywiad dla Metal Hammera to całkiem niezłe osiągnięcia dla polskiej młodej kapeli. Piątka muzyków składająca się na zespół o ciekawej nazwie Superhalo, po wydaniu drugiej długogrającej płyty idzie jak burza. W czym kryje się ich wyjątkowość? Czy kluczem do sukcesu jest nowy wokalista, Kidd, który razem ze swoim przybyciem przyniósł odmienione brzmienie i powiew nieoczekiwanej świeżości? Przed Wami „Bang!Bang”!

Pierwsze wrażenie po otwarciu paki od listonosza? Zmyślna, klimatyczna okładka, dziesięć utworów na trackliście i label Vintage Records. Generalnie lipy nie ma. Co do samych utworów – także jest dobrze. Krótkie intro ‚Metro NYC’ daje rozeznanie o kierunku, w którym podążą kolejne utwory. Brudne amerykańskie brzmienie okraszone tekstem w rodzimym języku niesie ze sobą ‚Soma’. Zwolennicy natłoku rockowych dźwięków i przesterowanego wokalu będą już na tym etapie wniebowzięci. ‚Danger!Poison’ brzmi z kolei jak połączenie muzyki Foo Fighters ze stonerowym klimatem. Idealna ramówka dla zachodniego, modnego serialu. ‚Droga donikąd’, jak sama nazwa wskazuje, zachęca do porzucenia celu podróży dla zmysłowego pieszczenia uszu psychodelicznymi dźwiękami. W zaledwie kilka sekund można utwierdzić się tu w przekonaniu, że Superhalo to mistrzowie muzycznych smaczków.

Tak naprawdę wszystkie zawarte na „Bang!Bang” utwory to potencjalne radiowe single. Nic nie jest zrobione tu na odwal, a muzycy naprawdę zaangażowali się w ten projekt, co może okazać się wyjaśnieniem błyskawicznego sukcesu. Nie przeszkadza nawet fakt, że solówka z prawdziwego zdarzenia pojawia się dopiero w ‚Zabierz Mnie Stąd’ – czyli siódmym numerze na krążku. Strzałem w dziesiątkę jest także ‚Wszystko Inne Gdzieś Umknie’, który pierwszymi dźwiękami przywołuje wspomnienie floydowego ‚GoodBye Blue Sky’. No i sam fakt, że ostatni, a zarazem tytułowy utwór tytułowy okazuje się być idealnym zwieńczeniem płyty. Czuć tu esencje wszystkich poprzednich utworów, czyli moc i zdecydowany brak sztampowego młócenia.

„Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem” – powiedział Mamoń w kultowym już filmie „Rejs”. I właśnie takimi słowami należałoby wyjaśniać fenomen zespołu Superhalo. Każdy utwór przynosi naleciałości rozpoznawalnych światowych bandów, będąc jednocześnie autorskim pomysłem, którego w żaden sposób nikomu nie uda się podciągnąć nawet do podejrzenia o plagiat. Krótko mówiąc – z jednej strony mamy płytę spójną, równą i bez zbędnych wygibasów. Z drugiej natomiast, mnogość i dobór hiciorów nie pozwalają się nudzić i co więcej, pozostawiają uczucie niedosytu.

12615669_1272474719436528_7872613454736205031_o

1. Metro NYC
2. Soma
3. Danger!Poison
4. Droga donikąd
5. Catching Tides
6. God Awaits Me Across The River
7. Zabierz Mnie Stąd
8. Wszystko Inne Gdzieś Umknie
9. Mamy Jeszcze Czas
10. Bang!Bang

Wyro(c)k

86%
86%
Ace of Spades

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • Pierwsze Wrażenie
    9
  • Instrumentarium
    9
  • Wokal
    8
  • Brzmienie
    9
  • Repeat Mode
    8
  • Oceny czytelników (1 głosów)
    10
Udostępnij to

O autorze

MattMarduk

Uzależniony od muzyki. Każdej. Bez względu na gatunek. Chłonę wszystko - od miejscowego undergroundu, aż po światowe legendy metalu. Otoczony dźwiękami całą dobę pisuję, czytuję i poznaję. W życiu kieruję się słowami, które zostawił po sobie Cliff Burton: "Nie wypalasz się od szybkiego życia. Wypalasz się od powolności i znudzenia."