Stratovarius: Recenzja płyty „Eternal”

0

Fińscy pionierzy power metalu wracają z 16. albumem studyjnym. Czy utrzymają poziom trzech ostatnich albumów, jednocześnie unikając przewidywalności?

zespółNiewielu spodziewało się, że po odejściu z zespołu Timo Tolkkiego (gitarzysty i głównego kompozytora), Stratovarius będzie w stanie wydać wartościowy album. Stracili wszak twórcę takich utworów jak ‘Black Diamond’ czy ‘Hunting High and Low’, będących znakiem rozpoznawczym kapeli. Po zmianach w składzie światło dzienne ujrzały płyty „Polaris” (2009), a następnie „Elysium” (2011) i „Nemesis” (2013). Wydawnictwa „nowej epoki Stratovariusa” zostały ciepło przyjęte przez fanów i były po prostu dobre, więc dlaczego nie oczekiwać tego samego od „Eternal”?

‘My Eternal Dream’ rozpoczynający krążek już od pierwszych sekund wprowadza zmysły odbiorcy na wysokie obroty. Można powiedzieć, że jest to typowy „stratovariusowy” kawałek – szybkie tempo, podwójna stopa i świetny refren. Jedynym mankamentem, który zresztą będzie się przewijał przez większą część albumu, jest brzmienie klawiszy. Mianowicie, są one według mnie za głośne i momentami zlewają się z gitarą. Drugi w kolejności ‘Shine in the Dark’ ma natomiast bardzo dobrze zrównoważone instrumentarium, ale – moim zdaniem zupełnie niepotrzebnie – w partie wokalu zostały wplecione chóry i pogłos, które zagłuszają świetny riff gitarowy towarzyszący drugiej części refrenu. Ale oczywiście nie jest tak, że chwilami niedoskonałe brzmienie zniszczyło „Eternal”, absolutnie nie!

Poprzednie płyty Stratovariusa wydawane od 2009 roku miały pewien „schemat”, który powtarzał się na każdym krążku, mianowicie: były 2 średnie utwory, które momentami męczyły słuchacza, 2-3 świetne, które po kilkukrotnym zapętleniu rekompensowały gorsze chwile, natomiast reszta albumu była po prostu dobra i przyjemnie wibrowała kosteczkami słuchowymi. Pod tym względem „Eternal” jest dość podobny.

Zacznę może od dwóch utworów, które potraktowałbym jako „wypełniacze” albumu. ‘Lost without a Trace’ zaczyna się obiecująco, ale jęczący Kotipelto podczas zwrotek i dziwne przejście po (dobrym) refrenie nie zachęcają do ponownego przesłuchania. Z kolei balladowy ‘Fire in Your Eyes’ (poza niezłą solówką) jest po prostu nudny. Pompatyczny styl i dość wolne tempo w tym przypadku sprawiły, że utwór wydaje się monotonny i niczym szczególnym nie wyróżnia się na tle dziesiątek mu podobnych.

Na „Eternal” nie ma natomiast kompozycji, które można by jednoznacznie rozdzielić na te „dobre” i „świetne”. ‘My Eternal Dream’, ‘Feeding the Fire’ czy ‘In My Line of Work’ jasno pokazują, iż Stratovarius nie zamierza osiąść na laurach, ale nadal ma sporo do powiedzenia na scenie powermetalowej. Są to według mnie najlepsze kawałki na płycie, wręcz wybitne, ale mimo wszystko nie jest to ten poziom co np. ‘Forever is Today’ z „Polarisa”. Chociaż niewiele im brakuje.

Płytę zamyka prawie 12-minutowy ‘The Lost Saga’, który po wolnym i podniosłym początku dość szybko, za sprawą mocnego gitarowego riffu, wyrywa słuchacza z chwilowej zadumy i aż do – według mnie niepotrzebnej i dłużącej się – „spokojnej” partii nie daje wytchnienia, ozdabiając całość świetnymi solówkami gitary i klawiszy. Warto było jednak przemęczyć się chwilę, bo końcówka świetnie podsumowuje zarówno utwór, jak i całą płytę. Nie jest to co prawda klasa 18-minutowego ‚Elysium’, ale pozostawia po sobie dobre wspomnienie.

„Eternal” to krążek, który powinien zadowolić oczekiwania fanów, a dla osób niezaznajomionych z twórczością Stratovariusa może być dobrym początkiem do głębszego poznania dyskografii Finów. Jakością nie odstaje poprzednim trzem wydawnictwom, ale według mnie trochę przedobrzono w kwestii brzmienia, przez co pewne „smaczki” są trudne do wychwycenia i nawet słuchawki nie są w stanie dać słuchaczowi możliwości rozebrania utworów na czynniki pierwsze. Polecam przesłuchać ‘Event Horizon’ z płyty „Elysium”, wtedy chyba zrozumiecie, o co mi chodzi. Niemniej jednak ze świecą lub nawet z pochodnią trzeba szukać zespołów powermetalowych, które po tylu latach mogłyby wydać bardzo dobry album, jakim niewątpliwie jest „Eternal”.

okładka

  1. My Eternal Dream
    2. Shine in the Dark
    3. Rise Above It
    4. Lost Without a Trace
    5. Feeding the Fire
    6. In My Line of Work
    7. Man in the Mirror
    8. Few Are Those
    9. Fire in Yuor Eyes
    10. The Lost Saga
76%
76%
Highway To Hell

1 Sad But True
2 Bad Reputation
3 Wild Thing
4 Satisfaction
5 Another Brick in the Wall
6 Proud Mary
7 Highway To Hell
8 2 minutes to midnight
9 Ace of Spades
10 Master Of Puppets

  • Pierwsze wrażenie
    7
  • Wokal
    9
  • Instrumentarium
    8
  • Brzmienie
    7
  • Repeat Mode
    7,5
  • Oceny czytelników (3 głosów)
    8.7
Udostępnij to

O autorze

Hajime

Wychowany zarówno przy dźwiękach Iron Maiden czy Rainbow, jak i Chrisa Rea'i i Leonarda Cohena. Aktualnie przemierza nie tylko ścieżki wyłożone "klasycznymi" kamieniami, ale chętnie zapuszcza się na te mniej uczęszczane, nieustannie starając się odkryć coś nowego.