Strange Clouds: Recenzja płyty „Calm Before The Storm”

0
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

Ten album jest kwintesencją tego, co w muzyce najważniejsze. Szczerości. To nie przypadek, że najlepsze płyty w historii wielu legendarnych grup powstawały w pierwszych latach działalności. Czy Strange Clouds ma choćby cień szansy, aby z albumem „Calm Before The Storm” zawojować świat?

Nie pamiętam, kiedy ostatni raz odczułem taką radość przy pierwszym odsłuchu jakiegoś wydawnictwa. Blisko 30-minutowa podróż do lat 70. w klimacie psychodelicznego rocka zapewnia niezapomniane emocje. Od pierwszych sekund czuć, że mamy do czynienia z muzyką ambitną i przemyślaną. Wyraziste riffy, zróżnicowane solówki, zmiany rytmu i idealnie dopasowany wokal. Aż chciałoby się, aby album trwał przynajmniej drugie tyle.

‘Heal the Ghosts’ jest zwiastunem tego, co czeka nas później. Energetyczny początek, który przechodzi w progresywną fazę wypełnioną elektronicznymi ozdobnikami i klimatycznymi solówkami. Uwagę przykuwa idealne dopełnianie się muzyków. Pomimo, że jest to pierwszy album, to brzmi on bardzo dojrzale.

Na płycie nie brakuje pojedynków gitarowych, które, tak jak w „Black Souls”, tworzą motyw przewodni całego utworu. Rozbudowana warstwa instrumentalna wypełniona psychodeliczną ekspresją oraz nutą buntu z okresu grunge’u porywa słuchacza i skupia jego uwagę na gitarowych solówkach oraz niespodziewanych zmianach tempa.

Można zarzucić zespołowi brak przebojowości, która przejawia się niemal jedynie w otwierającym utworze. Jednak to, co dla jednych będzie wadą, drudzy odbiorą za zaletę. Strange Clouds jasno wskazuje, że nie wpisuje się w ramy mainstreamu. Czerpiąc z takich zespołów jak The Doors, Pink Floyd czy Tool pokazują, że można stworzyć współcześnie brzmiący album wypełniony nawiązaniami do poprzednich dziesięcioleci.

W utworach „Jupiter” oraz „Perdurabo” muzycy świetnie wyważyli ciężkie, głębokie riffy wsparte przenikliwym wokalem z delikatnymi gitarowymi wstawkami. Przez cały czas absorbują uwagę odbiorcy swoją nieprzewidywalnością, która przejawia się w częstych zmianach rytmu.

Kończący album „The Tempest” to nostalgiczna ballada, w której wszyscy członkowie zespołu prezentują to, co mają najlepsze. Długie, emocjonalne, pełne ekspresji solówki dodają utworowi smaczku. Nisko osadzony wokal w połączeniu z wyważoną warstwą rytmiczną hipnotyzuje słuchacza i wraz z ostatnim dźwiękiem pozostawia go dogłębnie poruszonego.

Jeśli ta epka to jedynie „cisza przed burzą”, to możemy wyczekiwać na grzmoty na niebie i liczyć, że dostrzegą je nie tylko fani psychodelicznego rocka w Polsce.

1. Heal the Ghosts
2. Black Souls
3. Jupiter
4. Perdurabo
5. The Tempest

calm before the storm

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Wy(r)ock

80%
80%
Ace of Spades

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • Pierwsze wrażenea
    8,2
  • Instrumentarium
    8,8
  • Brzmienie
    8,5
  • Repeat Mode
    8,8
  • Oceny czytelników (5 głosów)
    7.1
Udostępnij to

O autorze

Jestem na tym pięknym etapie, kiedy każdego dnia poznaję coś nowego, co ubarwia moje życie. Z zamiłowaniem do klasycznego heavy metalu stopniowo poszerzam swoje horyzonty.