Stare i nowe hity Illusion sposobem na czarny piątek

0

Choć od premiery nowego krążka Illusion minęły już 2 tygodnie, nie doczekał się ona recenzji na naszej stronie. Nie ma w tym nic złego, gdyż po kilkunastu odsłuchach udało nam się zrealizować ten najważniejszy – na żywo! O tym jak „Anhedonia” zabrzmiała w łódzkiej Scenografii, w jakiej formie Illusion było w wakacje, a w jakiej 10 lat temu, a także o czarnym proteście przeczytacie poniżej. Enjoy!

ILLUSION W WERSJI LIVE

Biegnąc w piątkowy wieczór na koncert miałem w sobie mieszane uczucia. Z jednej strony Illusion miało promować nową płytę, która najkrócej rzecz ujmując „gniecie jajka”. Z drugiej jednak strony, ostatni ich występ na żywo nie należał do najznakomitszych. Podczas Materiafest w Szczecinku zostali w cieniu Riverside i Behemotha. Przedpremierowe wykonanie utworów z „Anhedonii” również nie napawało optymizmem… Legendarnego „jedynego koncertu” z grudnia 2008 też już pewnie nigdy nie przebiją. Zastanawiałem się też czy dopisze publika – jak starzy wyjadacze będą się bawić przy nowych kawałkach oraz czy młodzież tłumnie zjawi się na koncercie muzyków, którym lada moment stuknie na karku pięćdziesiątka.

Na szczęście wszelkie obawy były zbędne! Do Scenografii zawitał wielki, a jednocześnie różnorodny tłum fanów. Byli panowie, były panie, chłopcy i dziewczęta. Chudzi i grubi, łysi i kudłaci… i wszyscy świetnie się bawili. Największy szacunek należał się jednak koledze, który na wózku inwalidzkim przetrwał cały koncert w pierwszym rzędzie! Plan koncertu był prosty: kilka hitów na rozgrzewkę, potem nowa płyta od a do z, a na finał znów the best of (bo czym byłby koncert Illusion bez „Noża” i bez „Wojtka”?!). Plan został zrealizowany i trzeba go ocenić jako udany! Niewtajemniczony gość miałby ogromne problemy, aby oddzielić stare Illusion od nowego. Nie wiem ile czasu trwał koncert – minął w tak dobrej atmosferze, że nie zadałem sobie trudu, aby to uchwycić. Wiem jednak, że przez cały czas nikt nie odpuszczał – ani publika, ani zespół.

Skupmy się teraz na zespole. Usłyszałem kiedyś, że dobry zespół zaczyna się od perkusisty. Pomyślałem wtedy: Slayer? Yay. Motörhead? Tak. Tool? Yes! Choć znajdzie się na pewno wyjątek dobrego zespołu z marnym perkusistą… to w przypadku Illusion też się wszystko zgadza. Na stołku perkusisty profesor Paweł Herbasch wali w gary jak trzeba, popijając przy tym spokojnie Żubra. Jaki tkwi w nim fenomen? Zamiast szukać kolejnych miejsc do stuknięcia po garach, ten czerpie radość, gdy puknie mniej niż kolega po fachu. Coś na zasadzie: dwa minusy dają plus. Sumarycznie dają mu one znaczną przewagę. Wartością dodaną jest też fakt, iż Mr. Jarosław Śmigiel ma dzięki temu więcej miejsca dla siebie. I choć w metalu basiści życia łatwego nie mają – a przynajmniej Ci, którzy nie chcą być w cieniu kolegów z zespołu, to Illusion bez Jarka byłby zupełnie innym zespołem. O tym, że świetnie potrafi znaleźć swoje miejsce w kapeli świadczy wiele jego ścieżek – szukając na nowej płycie najlepiej wsłuchać się w kawałki „Metamorfoza”, „Do Zobaczenia” oraz „Od Zawsze Donikąd”. 

CZARNY PIĄTEK

O sile zespołu od początku jego istnienia aż po dziś stanowi w dużej mierze Lipa. Jego teksty oraz charakterystyczna konferansjerka powodują, że idą za nim kolejne pokolenia fanów. Czym uraczył nas na „Anhedonii” oraz piątkowym koncercie? Każdy znajdzie pewnie coś dla siebie, ale na poziomie ogólności jest to intensywna dawka myśli społeczno-politycznej (a może raczej społeczno-antypolitycznej?). Wybrzmiała ona mocniej niż zwykle, wszak koncert odbywał się w dniu ogólnopolskich protestów. Czarny piątek z Illusion i tekstami Lipy zaowocował głośnym skandowaniem przez publiczność:

Je**ć PiS! Je**ć PiS!

Zanim ktoś z Was nazwie Lipę, mnie, redakcję DM.PL lub zgromadzonych w Scenografii fanów –  „lewakiem” – śpieszę z dobrą nowiną. Komentarz frontmana Illusion był natychmiastowy i bardzo dosadny – padły nazwy wszystkich pozostałych partii politycznych, jakie obecnie lub w minionych latach dorwały się do koryta i sugestia, by wobec nich również wymierzyć sprawiedliwość. Czarny piątek to jego zdaniem moment, w którym powinniśmy głośno powiedzieć, że narodziny dziecka to decyzja przede wszystkim matki oraz ojca, a nie „starych chujków” z Wiejskiej.

QUASI-RECENZJA

Wróćmy jednak do muzyki i zadajmy sobie pytanie, jak w piątek zabrzmiał brak lub utrata zdolności odczuwania przyjemności (zarówno zmysłowej, cielesnej jak i emocjonalnej, intelektualnej czy duchowej) i radości? Odpowiedź brzmi: zupełnie inaczej niż znaczenie słowa Anhedonia. Przyjemności było więcej niż człowiek zdołał unieść – zmysłowej, emocjonalnej, duchowej – co kto lubi, to z pewnością miał dla siebie. Dla fanów pogo była też i ta cielesna, choć muszę przyznać, że kilku kolegów wysłałbym do „szkoły pogowania, moshu i zabawy koncertowej”. Mieli szczęście, że zarówno we mnie, jak i w stojącym na scenie wokaliście płynie pacyfistyczna krew. W innym przypadku ich pijackie tańce i zaczepianie słuchaczy raczących się muzyką inaczej niż oni, skończyłyby się dla nich dużo gorzej…

Wchodząc w szczegóły, Ilusion powróciło do bardziej przebojowego grania. Choć wydane 4 lata temu „Opowieści”, to świetny krążek, to natura naszej pomorskiej legendy leży gdzieś indziej. Ich siłą są zdecydowanie utwory przebojowe i koncertowe killery. Z pewnością piątkowy koncert udowodnił, że „Anhedonia” taka właśnie jest! W zwrotkach otwierającego płytę „Kto Jest Winien?” słychać nuty, które mogłyby trafić na płytę Lipali, ale refren jest już zdecydowanie „ilużynowy”! Po nim dostajemy psychodeliczny, ponury i bardzo ciężki twór o pesymistycznej nazwie „Okruchy Udręki”. Track 3 to natomiast piosenka o „niby sytuacjach”, w której również słychać dźwięki a’la Lipali, ale tylko w recytowanym przez Lipę bridge’u. Poza tym fragmentem jest dowodem na to, że Tomek nie zapomniał o tym jak skutecznie wydrzeć się do mikrofonu. Jego wokal to temat na odrębną historię. Na potrzeby tej relacjo-recenzji napiszę tylko, iż jest największym progresem w porównaniu do płyt z lat dziewięć dziesiątych.

Dalej jest jeszcze lepiej, kolejne strzały w pysk: „Od Zawsze Donikąd”, „Śladem Krwi”, „Tchórz”. Każdy idealny do singalongów, crowdsurfingu czy hangbangingu. Numerem jeden na płycie jest jednak „Metamorfoza”, która zmusza słuchacza do porzucenia wszelkich życiowych obowiązków i włączenia w odtwarzaczu repeat mode. 

I nie zatrzymasz się
Choć nogi smoła sen
Choć serce jak młot wali
Nikt nie zatrzyma Cię

Choć tytuł ścieżki 8 („Do zobaczenia”) sugeruje, że powoli z płytą trzeba się  będzie żegnać, to kawałek kontynuuje szybkie koncertowe granie. Dopiero „Dalej” zwalnia tempo na rzecz niespotykanego dotąd na płycie ciężaru. Objawia się on zarówno w gitarach, jak i w growlu Lipy. Choć Tomek narzekał w piątek na chore gardło, to nie było to dla słuchaczy odczuwalne. Płytę kończy „Zanurzam się”, co w wolnym tłumaczeniu według Lipy znaczy tyle, co „w dupie mam”. Kawałek jest idealnym zamykaczem, ale dla fanów Illusion w piątkowy wieczór byłby niewystarczający!

NÓŻ FEAT. WOJTEK – PERFORMANCE

Nie od dziś wiadomo, że Illusion w pierwszej kolejności kojarzone jest z kawałkiem „Nóż”. Zmęczony okrzykami nawołującymi do zagrania kawałka zespół wymyślił kiedyś performance. Idea jest prosta – zagrać ukochany przez fanów kawałek tyle razy, ile się da. Któż wie, ile by wytrzymali? Trzy? Cztery? A co w sytuacji, gdy support również grałby tylko „Nóż”?! 

Irytacja – do której kapela podchodzi na szczęście z humorem – była jednak w piątek niepotrzebna. Nowa płyta żarła tak, że nikt nie życzył sobie zagrania hitu pochodzącego z 1994 roku (z płyty „2”). I to chyba najlepsze podsumowanie tego wieczoru i recenzji „Anhedonii”. „Nóż”oczywiście się pojawił, po nim wjechał rozbujany „Wojtek”, a na koniec setu muzycy zostawili „Tylko”, w którym Lipa udowodnił, że wokalistą jest wysokich lotów. 

PS. Jerzy „Jerry” Rutkowski cały czas pozostaje dla mnie człowiekiem zagadką. Wiem tylko tyle, że bez niego Illusion nie chciało grać, więc jest czwartym, niezastąpionym elementem tej kapeli.

1. Kto jest winien?
2. Okruchy udręki
3. Niby
4. Od zawsze donikąd
5. Śladem krwi
6. Tchórz
7. Metamorfoza
8. Do zobaczenia
9. Dalej
10. Zanurzam się

Stare i nowe hity Illusion sposobem na czarny piątek

Wyro(c)k

88%
88%
Ace of Spades

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • PIERWSZE WRAŻENIE
    8
  • INSTRUMENTARIUM
    8
  • WOKAL
    9
  • BRZMIENIE
    9
  • REPEAT MODE
    10
  • Oceny czytelników (3 głosów)
    5.7
Udostępnij to

O autorze

Piotr Wasilewski

Księżyc milczy piotrek665