Srogość: Recenzja płyty „Umbra Mortis/Nicość”

0

Do debiutanckiego albumu Srogości podchodzę inaczej przy każdym odsłuchaniu. Krzywię się i wzdycham, kiedy panowie próbują tę swoją atmosferyczną agresję ubarwić jakąś pokraczną melodyjką albo pokuszą się o dziwaczny, niemęski wers. Ale czasem też lubię potupać nóżką czy dośpiewać jakiś lepszy fragment. No prosty chłop ze mnie czasem wychodzi. Płyta w odtwarzaczu kręci się rzadko, ale jednak z pewną regularnością – toteż do EPki od chłopaków podchodziłem wiedziony zbożną ciekawością.

„Atmosferyczna agresja”, jak pozwoliłem sobie nazwać uprawiany przez Srogość black metal, to termin dość umowny. Zazwyczaj panowie próbują te elementy przeplatać, co robi z ich muzyki takiego trochę melepetę, który na wszystkim zna się po trochu, ale w niczym nie potrafi się wybić. „W Szaleństwie” potrafiło tego melepetę ładnie opakować i sprzedać w pakiecie z miejscami kiczowatymi, ale jednak dla mnie dość urokliwymi (poza oczywistymi wtopami) tekstami inspirowanymi Micińskim (czy wręcz od Micińskiego pochodzącymi). „Umbra Mortis” to materiał wczesnej Srogości, z roku 2013 i słychać, że dominuje tu inne podejście. Panowie chcieli agresywniej, bez tego budowania atmosfery i udziwniania. Pomysł z pokazaniem wczesnego, innego oblicza zespołu uważam za trafiony.

Tyle tylko, że wykonanie wypada blado i nieprzekonująco. Można tego posłuchać, miejscami wyłapać ciekawe przebłyski – bo to nie jest zły zespół. Ale w ostatecznym rozrachunku żadna z tych kompozycji nie została w głowie, nie chciałem do niej wracać – a odejście od polskich tekstów sprawiło, że niewiele zostało do rezonowania w czaszce. Miejscami jest to nudne po prostu, jako całość zaś nawet podjazdu nie ma do wielu bandów eksplorujących surową i brutalną stronę black metalu – a jak już któryś kawałek zaczynał mi podchodzić, to natychmiast wchodziła jakaś partia przy której zęby zgrzytały. Absolutne baty należą się natomiast za brzmienie – bębny po prostu męczą jak jasna cholera, są obrzydliwe. Szkodzi to zwłaszcza tytułowej piosence – ta, oparta na marszowym rytmie i chóralnych krzykach w centralnej części, to najjaśniejszy punkt tego albumu, jest oparta na konkretnym koncepcie i po prostu potrafi przykuć uwagę. Natomiast jej główna zaleta, czyli bębny, w ogóle nie może rozwinąć skrzydeł przez skopaną realizację. I tak w kółko, za każdym razem.

Bonusem jest tutaj ponowne wydanie EPki „Nicość rozścierwiona od padołów aż do wyżyn” (tutaj jako po prostu „Nicość” bo żartobliwe ujęcie tematu raczej Srogości na dobre nigdy nie wychodziło). I chociaż zamysł ponownego podzielenia się tym materiałem jest szczytny, to już same dźwięki bronić się nie są w stanie. Nijacy krewniacy kawałków z „W Szaleństwie”, do tego miejscami wprawiający w zażenowanie kiczowatym i sztucznym „auuuuu” w ‚Wilczych Kurhanach’ czy innymi tego typu nietrafionymi patentami.

Srogość musi się jeszcze ostro napocić, żeby wyskrobać naprawdę dobry materiał, którym będzie można się jarać. Nie podchodzę do nich tak surowo, jak część internetowych komentatorów bo wyczuwam potencjał. Miejmy nadzieję, że po tym rozliczeniu z przeszłością przyjdzie pora na nowy i, oby wreszcie, naprawdę solidny materiał bo po prostu szkoda by było dość interesujący projekt pogrzebać w wilczych kurhanach.

UMBRA MORTIS
1. Apostles of Hate
2. Death of Mine
3. Umbra Mortis
NICOŚĆ
1. Wilcze Kurhany
2. Gdybym Ja Nie Był
3. Głębiny Duch cz. I
4. Nicość Rozścierwiona od Padołów aż do Wyżyn

cover

WYRO(C)K

60%
60%
Awesome

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • PIERWSZE WRAŻENIE
    6
  • INSTRUMENTARIUM
    7
  • WOKAL
    7
  • BRZMIENIE
    5
  • REPEAT MODE
    5
  • Oceny czytelników (0 głosów)
    0
Udostępnij to

O autorze

Lockheed

Śmieszek, domorosły filozof, basista in spe. Siedzi głównie w ciężkich brzmieniach, w blacku czy doomie, ale w każdym gatunku może odnaleźć wartościowe kawałki. Studiuje prawo (europejskie).