Rotting Christ: Recenzja albumu: ,,Rituals”

2
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

Rotting Christa chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Bez dwóch zdań jest to lider greckiej sceny black metalowej. Podczas swojej 20-letniej kariery, zespół wiele razy zmieniał brzmienie oraz ciężar granej przez siebie muzyki. Oczywiście przez odchyły – mało drastyczne ale jednak – od kluczowego gatunku, nie każdy krążek spotkał się z przychylną opinią fanów. Trzeba jednak przyznać, że zaistnieli w historii zarówno black jak i death metalu i każdy miłośnik cięższych brzmień dobrze wie, czym jest Gnijący Chrystus.rotting_christ_rituals

12 krążek w dorobku grupy bez wątpienia jest dla weteranów. Mistrzowie tym razem balansują między klasycznym, wypracowanym przez lata stylem, a świeżutkimi nowinkami muzycznymi. Wkrada się tu pewna schematyczność, ale całość i tak robi wrażenie. Zaserwowano nam konsekwentnie prowadzony album, a stylistyka tekstów nie jest już tak obszerna jak w przypadku poprzedniego albumu, za to skupia się na rytualnych kompozycjach i hymnach bitewnych utrzymanych w średnim tempie. Wyczuwalna jest pewna konwencjonalność, która nie wpływa tak dobrze na odbiór krążka. Na szczęście stałe elementy, jakimi są teatralizacja utworów oraz chóralne aranżacje pozostają bez zmian. Niweluje to nieco ciężar muzyki oraz pokazuje indywidualność Rotting Christa. Minusem jednak jest mniej nawiązań do kultury greckiej, czego nie brakowało przy innych produkcjach.

Jak zawsze otwierający album utwór wprowadza nas w doskonały klimat. ‚In Nomine Dei Nostri’  jest swoistą modlitwą do demonów z wielu płaszczyzn, co już przykuwa uwagę odbiorcy, a zróżnicowane tempo pozwala na chwilę refleksji. Po tak pięknym wstępie pojawia się ‚Elthe Kyrie’. Niby wszystko pasuje, jest dosyć szybko ale…No właśnie, jest ale. Po co tyle kobiecego krzyku w zwrotkach? Co prawda jest odskocznią od chrapliwego, męskiego wokalu, jednak przez to dużo traci. Zaskakujący jest także ‚Tou Thanou’. Mocno zapadający w głowie twór, zawiera typowe dla folkowego stylu refreny obok klasycznej stopy i tajemniczego szeptu w zwrotkach. Czego chcieć więcej.

,,Rituals’’ stanowi swoistą kontynuację ,,Kata Ton Daimona Eaytoy’’o czym świadczy między innymi powtarzalność motywów oraz damski wokal w tle. Wisienką na torcie jak zawsze są dopracowane w najmniejszym szczególe ozdobniki w postaci szeptów, wrzasków czy wreszcie hipnotyzujących melodii.
Od tej płyty można by wymagać więcej, choć klasyczne dla zespołu granie i tak ujmie za serce wielu fanów.

1. ‚In Nomine Dei Nostri’
2. ‚Ze Nigmar’
3. ‚Elthe Kyrie’
4. ‚Les Litanies De Satan’ (Fleur Du Mal)
5. ‚Apage Satana’
6. ‚Tou Thanatou’
7. ‚For A Voice Like Thunder’
8. ‚Konx Om Pax’
9. ‚Devadevam’
10. ‚The Four Horsemen’
Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Wyro(c)k

90%
90%
Ace of Spades

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway To Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master Of Puppets

  • Pierwsze wrażenie
    10
  • Instrumentarium
    8
  • Wokal
    9
  • Brzmienie
    10
  • Repeat
    8.2
  • Oceny czytelników (13 głosów)
    7.6
Udostępnij to

O autorze

Pozornie cicha i spokojna, jednak potrafiąca bronić swojego. Mój brak zaszufladkowania pozwala na odkrywanie wielu talentów wśród rozwijającej się polskiej sceny muzycznej.

  • To ma byc recenzja ? to raczej zajawka recenzji a album jest doskonaly dawno nie slyszalem tak intensywnej muzyki i tak genialnych aranzy i na dodatek ci goscie Vorph z Samaela pozamiatal w „Les Litanies…” i nie tylko on bo ten”kobiecy krzyk” tez jest swietny, daje zasluzone 10/10 to jedno z wilekich dziel muzyki wogole i smialo mozna je postawic nawet obok Tiamat „wildhoney” czy Passage Samaela

  • Anonim

    Może warto było tez wspomnieć o udziale Nicka Homesa z PL w utworze For the Voice Like Thunder (wiersz WIlliama Blake’a).