Recenzja płyty Spontane – „Mojra”

0

W świecie rocka i metalu dekada to szmat czasu, obejmujący niekiedy nawet kilka muzycznych „epok”. Jedenaście długich lat musiało minąć zanim fani zespołu Spontane doczekali się pełnoprawnego długogrającego albumu. W dzisiejsze recenzji przyglądamy się debiutowi Warszawiaków – jeszcze ciepłej płycie „Mojra”.

Spontane_Mojra_2014

Zespół Spontane powstał w 2003 roku na warszawskiej Woli. Mimo, iż na koncie grupa ma już trzy EP-ki, stołeczni muzycy pokusili się o nagranie pełnego albumu dopiero po 10 latach wspólnego grania. Efektem jest wydany w tym roku krążek zatytułowany „Mojra”. Według krótkiego researchu przy pomocy wujka Google, natknąłem się na takie określenia muzyki Spontane jak „punk”, „rock”, „hardcore”, a wszystko to ponoć okraszone rapowanymi wokalami. Tym większe było moje zdziwienie kiedy po odpaleniu „Mojry” moje uszy zostały zaatakowane ciężkimi, agresywnymi riffami z pogranicza groove metalu i nowoczesnego ciężkiego rocka. Trudno też doszukać się tu zbyt wielu rapowanych wokali. Ale po kolei…

Skład Spontane tworzy 6 muzyków. Co ciekawe, zespół ma aż dwóch „etatowych” wokalistów. Swojego głosu okazjonalnie użycza również jeden z gitarzystów. Niestety, na albumie prawie w ogóle nie słychać tej różnorodności za mikrofonem. Wokale są szorstkie, pełne rockowego zacięcia i dające po uszach, a większość refrenów to po prostu chóralne krzyki – co można zaliczyć na niewątpliwy plus „Mojry”. Poza kilkoma fragmentami w zasadzie nie słychać jednak wyraźnego podziału ról między poszczególnymi wokalistami. Może taka właśnie była idea, albo też panowie mają bardzo podobną barwę głosu, ale przez większą część albumu można odnieść wrażenie, że teksty śpiewane są przez jedną osobę. Ten lekki minus nie wpływa jednak na odbiór całości materiału, bo wśród 10 utworów „Mojry” można znaleźć kilka prawdziwych perełek, okraszonych niezłymi, śpiewanymi w języku polskim, tekstami.

rsz_spontane_z_logiem

Styl granej przez Spontane muzyki można określić jako „uliczny” – ołowiane metalowe riffy połączone z hardcore’owymi rytmami i agresywnymi wokalami przywodzą na myśl dokonania zespołu Biohazard. Gdzieniegdzie przebrzmiewają echa nu-metalu, pozbawione jednak sztucznego, plastikowego brzmienia końca lat 90-tych. Gitary brzmią „mięsiście” i basowo, wokal jest wyrazisty, a teksty niekiedy do bólu szczere. Cały album jest pełen energii i garażowego, czysto rockowego czadu. Słuchając „Mojry” cały czas nasuwała mi się jedna myśl – ta muzyka musi świetnie sprawdzać się na żywo! Obstawiam, że takie utwory jak np. szybki ’Widelec 741‘ czy otwierający album dynamiczny ’Uciec ale dokąd‘ znakomicie sprawdzają się na scenie, rozpalając publiczność do czerwoności.

Zdecydowanie najlepszym utworem z albumu jest fenomenalny ‘Dzień w mieście aniołów’. Jeśli na domowych głośnikach odpalacie jakiś kawałek głośniej, niż pozwalają na to dobrosąsiedzkie relacje, a głowa sama zaczyna ochoczo machać w górę i w dół , to wiadomo, że zespół zmierza w dobrym kierunku. Oprócz ciężkich riffów i wykrzyczanego wokalu, w drugiej części utworu do gry wkraczają melodyjne gitarowe harmonie, które nadają muzyce świetnego, wręcz „epickiego” charakteru. Klimat, klimat i jeszcze raz klimat. Przed napisaniem recenzji przesłuchałem „Mojrę” pięcio- lub sześciokrotnie, ale ten utwór dla czystej frajdy puszczałem sobie w kółko dobre kilkanaście razy – a to już o czymś świadczy.

www.youtube.com/watch?v=FHcGhTMqLhU

Podsumowując, „Mojra” to kawał solidnego, gitarowego łojenia na poziomie. Cały album jest stylistycznie dość spójny, choć w przypadku kilku kompozycji (np. ‚Ktoś’ lub ‘Powietrze’) można odnieść wrażenie, że powstały jakby w trochę innej muzycznej epoce niż reszta materiału, co w żadnym wypadku nie wpływa negatywnie na odbiór całości. Zespołów takich jak Spontane jest na naszym rynku muzycznym niewiele, tym bardziej trzymam kciuki, żeby ich debiutancki longplay pozwolił im zaistnieć w szerszej świadomości fanów ciężkich brzmień. Jak pokazuje „Mojra”, nie brak im do tego ani talentu, ani dobrych muzycznych pomysłów.

Ocena: 8/10

Tracklista:

  1. Uciec ale dokąd
  2. Taki jak ty
  3. By walczyć
  4. Dzień w mieście aniołów
  5. Widelec 741
  6. Lellum polellum
  7. Iluzja
  8. Garbata pycha
  9. Ktoś
  10. Powietrze

Autor: RafTen

Udostępnij to

O autorze