Recenzja płyty Kat & Roman Kostrzewski – ,,Buk – akustycznie”

0

O tym, że Kat & Roman Kostrzewski (przez wielu uznawany za tego „prawdziwego” Kata) to dobrze naoliwiona maszyna, można się przekonać, przychodząc na koncert naszej rodzimej legendy metalu. Panowie wciąż łoją ostro, potrafią chwycić też za serce i znakomicie korzystają ze spuścizny zespołu. Czy jednak przy okazji albumu akustycznego zachwyt nad Katem wciąż zobowiązuje?

Recenzja płyty Kat & Roman Kostrzewski - ,,Buk"

Historię rozłamu Kata zna pewnie wielu, ale przybliżę ją w kilku zdaniach:
W 2004 roku, na skutek spięć w zespole, z Kata odszedł perkusista Irek Loth oraz wokalista Roman Kostrzewski. Oryginalny Kat, z gitarzystą-założycielem Piotrem Luczykiem i basistą Krzysztofem Osetem koncertował jeszcze kilka lat, wydał płytę, ale potem słuch o nim zaginął. Dopiero niedawno Luczyk wydał płytę ,,Acoustic” pod szyldem Kata. Z kolei panowie, którzy odeszli z kapeli, jeszcze w 2004 r. powołali do życia zespół Kat & Roman Kostrzewski.

Czy płyta ,,Buk” jest odpowiedzią na wydany przez Luczyka album ,,Acoustic”, na którym również znajdują się akustyczne wersje niektórych szlagierowych utworów Kata? Niekonieczne, ale nie mi to osądzać. ,,Buk” zawiera 12 kompozycji z dorobku Kata. Kompozycji, które tracą jakiegokolwiek ducha, jeśli nie śpiewa w nich Kostrzewski. To chyba jeden z powodów, dla których ostatnie wydawnictwo Luczyka nie cieszy się zbytnim poważaniem.

Roman nadaje każdemu utworowi niesamowity klimat, a jego charakterystyczny wokal ciężko pomylić z czyimś innym. Z biegiem czasu wokalista nie stracił mocy w głosie – i chociaż nie pozostało mu już wiele włosów na głowie, a wszystkie, które pozostały, są bielutkie, to Romek ostro daje czadu i odprawia swoje rytualne tańce na scenie. Wystarczy przejść się na koncert Kata & Romana Kostrzewskiego i posłuchać, jak fani krzyczą: „Nie ma Kata bez Romana!”. Od razu wiadomo, kto gra tu pierwsze skrzypce.

,,Buk’’ rozpoczyna się od kompozycji ,Czas Zemsty’, pochodzącej z 2. krążka Kata, ,,666”. Od razu uszy fana mogą wychwycić jedno – przejrzystość głosu Romana. Wciąż pozostała ta opętańcza maniera, ale jednocześnie teksty na tej płycie są bardzo przejrzyste, wyraziste, można się nimi delektować i bawić w ich interpretację, co na pewno dla wielu może okazać się niezłą frajdą. Kostrzewski zawsze miał teksty antyklerykalne, zadziorne, ale jednocześnie mistyczne – wydawać się może, że tylko on zna ich znaczenie. Niektórzy twierdzą, że nawet Roman ich nie rozumie. Jedno jest pewne – słychać wszystko wyraźnie, co na dawnych wydawnictwach nie zawsze było tak oczywistą sprawą.

Przez cały krążek słuchacz na pewno wyłapie to, że gitary akustycznie świetnie pasują do większości kompozycji Kata. Dokładając do tego bardzo dobry duet, jaki tworzą gitarzyści Krzysztof „Pistolet” Pistelok (grał kiedyś w Horrorscope) i Piotr Radecki, otrzymujemy pięknie brzmiące partie gitar, które uzupełniają się idealnie, a solówki, przynajmniej w większości, potrafią być świetne.

No właśnie, w większości… W kolejnym utworze, którym jest ,Śpisz jak Kamień’, rozbawiła mnie nieco druga część solówki. Na akustyku brzmi ona nieco zbyt groteskowo, ale nie martwcie się, to tylko chwila, po której zaraz następuje hipnotyzujące zakończenie utworu, z Romanowym „Od laaat…” Wspaniała końcówka wspaniałego kawałka.

Jeśli ktoś powiedziałby mi, że nigdy nie słyszał ,Łzy’, to nie wiem jakbym zareagował. Zawsze uważałem, że ,Łza Dla Cieniów Minionych’ to jedna z najpiękniejszych polskich ballad i nie trzeba słuchać metalu, aby znać ten utwór. Na ,Buku’ moje słowa się potwierdzają. Wykonanie chwyta za serce, ale to przecież utwór stworzony do wywoływania takich emocji i śpiewania go na koncertach. Pod koniec Kostrzewski przechodzi samego siebie. Jak już wspominałem i pewnie jeszcze nie raz wspomnę, jest on w znakomitej formie. Następny koncert w okolicy obowiązkowy!

Miałem pewne obawy co do tego, jak zabrzmią utwory pokroju ,Odi Profanum Vulgus’ zagrane na gitarach akustycznych. Przecież to miażdżące i siekące kawałki, nie zostawiające za sobą jeńców. Uspokoiłem się, gdy usłyszałem wykonanie z ,,Buka”. Co prawda utwór stał się nieco łagodniejszy, bo ciężko byłoby zachować taką moc na akustykach, ale cały czas potrafi wywołać ciarki i nie utracił tego swojego opętańczego klimatu. Solo wciąż jest szalone, a tempo niewiele różni się od oryginału.

Pierwszym utworem z tej płyty, który usłyszałem, był ,Diabelski Dom cz. I’. Numer promował to wydawnictwo i był już od dawna dostępny na YouTube.  Panowie wybrali dobrze i wg. mnie udało im się zachęcić fanów do sięgnięcia po płytę. Słuchając akustycznego wykonania tak dynamicznego utworu, na twarzy pojawia się uśmiech. Zespół nie zwalnia ani na chwilę, a Roman jak ryknie, to od razu wiadomo, że to Kat, a nie jakieś pobrzdąkiwanie.

Jeśli chodzi o moje zdanie, to najmocniejszym punktem tej płyty jest ,Głos z Ciemności’. Utwór ten zawsze był dla mnie wspaniały, ale w akustycznej aranżacji nabrał nowego wymiaru – nieco delikatniejszy, wolniejszy, ale bardziej majestatyczny i jeszcze bardziej wywołujący gęsią skórkę. Wokal Romana hipnotyzuje nas po raz kolejny, a gitary pozwalają nam delektować się ich brzmieniem. Koniec utworu lekko przyspiesza i mamy typową „katowską” jazdę, do której głowa macha się sama i aż by się chciało „napierdalać”. Najjaśniejszy punkt na ,,Buku”.

Po drodze mamy jeszcze m.in. ,Robaka’, kolejną piękną balladę i dwa utwory z „prawdziwego” dorobku Kata & Romana Kostrzewskiego – ,Szkarłatny Wir’ i ,Wolni Od Klęczenia’.

Krążek zamyka utworów idealny pod każdym względem, znakomity kawałek na koniec albumu – ,Trzeba Zasnąć’. Można po prostu zamknąć oczy i cieszyć się muzyką, śpiewem Romana, gitarami i perkusją… Kawałek jest chyba tą niespodzianką, o której wspominał Roman, ponieważ jego druga część nie przypomina tej z ,,Szyderczego Zwierciadła”. Być może, jeśli się nie mylę, jest to fragment jakiegoś nowego utworu Kata – brzmi bardzo ciekawie i mam nadzieję, że jeszcze o tym usłyszymy.

No tak, perkusja – to taki jeden mały mankament na ,Buku’. Prawda jest taka, że jedynym oryginalnym członkiem Kata, który zagrał na tym albumie, jest Kostrzewski, ponieważ Irek Loth nie brał udziały przy nagrywaniu perkusji. Partie bębnów nagrał Piotr „Pienał” Pęczek, znany z Horrorscope, podobnie jak Pistelok. W sieci można znaleźć informację, że Irek nie dał rady nagrać perkusji z powodów osobistych. Miejmy nadzieję, że to nic poważnego.

kat&rk2

Czas na małe podsumowanie: ,,Buk” to płyta świetna i nie mówię tego z perspektywy fana zespołu. Uważam, że po ten krążek mógłby sięgnąć równie dobrze ktoś, kto w metal się nie zagłębia i woli raczej spokojniejsze, bardziej klimatyczne rockowe brzmienia. Na akustycznej płycie utwory Kata jeszcze bardziej nabrały klimatu, można się tutaj delektować wokalem i każdym z instrumentów z osobna. To nie materiał na imprezy czy podróży samochodem. To idealna płyta na deszczową jesień (która tak się właśnie zapowiada). Płytę należy odpalić, nie za głośno, usiąść przy oknie i pozwolić, żeby muzyka dobiegała do naszych uszu. Nie potrzeba nic więcej – Roman i spółka zadbają o to, aby  zahipnotyzować nas swoją muzyką.

Gdyby były to nowe utwory, bez namysłu dałbym temu krążkowi ocenę 10/10. Mimo tego, że tak nie jest, to kawałki nabrały zupełnie innego wymiaru i pomimo kilku rzeczy, do których mógłbym się doczepić, to koniec końców płyta bardzo przypadła mi do gustu i na pewno nie raz ją jeszcze przesłucham. Wymieniłbym tylko ze 2 utwory na np. ,Legendę wyśnioną’ czy ,Delirium Tremens’, bo, szczerze mówiąc, liczyłem, że te kawałki pojawią się na tym albumie.
,,Buk” nie jest też przeprodukowany, brzmi raczej surowo, co jeszcze bardziej nadaje mu dobrą atmosferę i klimat.

Tak jak wcześniej napisałem: ,,Buk” to pozycja obowiązkowa dla każdego fana, bo pozwala inaczej spojrzeć na niektóre z najbardziej znanych kawałków Kata. Jest to też płyta, do której zachęcam osoby niezaznajomione z twórczością tej kapeli. Może zachęci ich ona do sięgnięcia po Kata, który jest rzeczą niecodzienną i wyjątkową przez swój klimat i wspaniałe kompozycje. Zresztą, to w końcu jeden z największych polskich zespołów metalowych, więc nie powinniście się zawieść.

Lista utworów:

01. Czas Zemsty
02. Śpisz jak Kamień
03. Łza dla Cieniów Minionych
04. Odi Profanum Vulgus
05. Spojrzenie
06. Diabelski Dom cz. I
07. Głos z Ciemności
08. Robak
09. Szkarłatny Wir
10. Wolni od Klęczenia
11. Łoże Wspólne lecz Przytulne
12. Trzeba Zasnąć

Ocena: 8/10

Autor: Rafał Stempień

Udostępnij to

O autorze

Rafał Stempień

"There is a serpent in every Eden..." Zakochany w "mainstreamowym" metalu, takim jak Lamb of God, Machine Head, Pantera czy Bathory. Do wielogodzinnych rozmów o ciężkiej muzyce potrzeba mi tylko piwa w ręku i dobrego towarzystwa. Pewnie i tak spotkamy się kiedyś na jakimś koncercie, więc do zobaczenia!