Recenzja: „Immortal Randy Rhoads – The Ultimate Tribute”

0

Geniusz Ozzy’ego Osbourne’a oprócz umiejętności tworzenia niezapomnianych linii melodycznych w każdym możliwym stanie psychofizycznym polegał także na doskonałym doborze współpracujących muzyków. Najpierw oczywiście wyjątkowy kwartet Black Sabbath, a następnie odkrycia przyszłych symboli gitarowego rzemiosła, takich jak Randy Rhoads, Jake E. Lee czy Zakk Wylde. Oczywiście najważniejszym z tej grupy na zawsze pozostanie Randy, który pomimo, że grał u Ozzy’ego jedynie 2 lata i zdążył nagrać 2 płyty studyjne, zapisał się jako jeden z najważniejszych i najbardziej rewolucyjnych gitarzystów w historii. Rhoads był jednym z pierwszych wymiataczy ery lat 80-tych, a do jako klasycznie wykształcony muzyk doskonale wprowadzał te elementy do hard rocka.

crazy-train-tom-morello-immortal-randy-rhoads-soundcloud-cover-art-2015

Najnowszy album w hołdzie Randy’emu, czyli „Immortal Randy Rhoads – The Ultimate Tribute” tylko potwierdza wielkość jego osoby i mocy tamtego składu z czasów „Blizzard of Ozz”/”Diary of a Madman”, ponieważ… żaden zagrany tutaj cover nawet nie zbliża się do oryginału! Na płycie oprócz ponadczasowych utworów z ww. płyt zawarto również dwa numery wcześniejszego zespołu Rhoadsa – Quiet Riot. Zaczynamy jednak od ‘Crazy Train’ i to w wersji bardzo osobliwej – z udzielającymi się Serj Tankianem na wokalu i Tomem Morello na gitarze. I szczerze mówiąc, panowie wyglądają na zupełnie zagubionych, jeżeli chodzi o klasycznie metalowy repertuar. Z jednej strony próbują odtwarzać oryginalne elementy piosenki, z drugiej chcą przemycić coś od siebie i brzmi to w efekcie trochę karykaturalnie. Szczególnie Morello, który w solówce stosuje swoje firmowe patenty, które sprawdzają się w rytmicznym szatkowaniu a’la Rage Against The Machine, ale niekoniecznie w tym przypadku.

Lepiej jest w ‘Over the Mountain’, który na warsztat wzięli Tim „Ripper” Owens i Alexi Laiho. Jeżeli lubicie wysokie zaśpiewy, jak w Judas Priest, King Diamond czy Dio, będziecie usatysfakcjonowani wersjami, w których śpiewa były wokalista Judasów. A „daje głos” w większości kawałków na płycie. W ‘Mr. Crowley’ śpiewa Chuck Billy z Testament i niestety znowu jest to wykrzyczany numer, któremu brakuje polotu i majestatu znanego z oryginału. ‘Back to the Coast’ to klasyczny rock’n’roll z repertuaru Quiet Riot, w którym gra Bruce Kulick znany m.in. z Kiss, Lordi, Meat Loaf, a śpiewa brat Randy’ego – Kelle. Miła ciekawostka i rzeczywiście „hołd”. Drugim kawałkiem macierzystego zespołu Rhoadsa jest ‘Killer Girls’ już z Owensem, również poprawnie zagrany.

Ponadto album wypełniają klasyki, takie jak ‘Believer’, ‘I Don’t Know’, ‘S.A.T.O.’, ‘Suicide Solution’, ‘Flying High Again’ i ‘Goodbye to Romance’, nad którymi trudzi się „Ripper” Owens. Ten ostatni jakoś wyjątkowo nie podpasował wokaliście i piosenka zaczyna wkraczać w niebezpieczne rejony, tak jak ‘Crazy Train’. Widać, że Tim zdecydowanie lepiej czuje się w ostrzejszych numerach, chociaż ‘Suicide Solution’ i ‘Flying High Again’ też nie wypadają jakoś nadzwyczaj dobrze. Ponadto należy dodać, że sekcję rytmiczną we wszystkich piosenkach tworzą basista Rudy Sarzo, czyli kolega Rhoadsa z Quiet Riot i składu Ozzy’ego oraz Vinny Appice lub Brett Chassen na perkusji.

Z oceną tribute albumów zawsze jest ciężko – wiadomo, że oryginały (tym bardziej tak ponadczasowych) utworów są nie do przebicia i obecne tutaj wykonania możemy traktować jedynie jako pewne urozmaicenie. Drugą kwestią jest zawsze podejście do oryginalnej wersji – ortodoksyjni fani wolą jak najwierniejsze jej odtworzenie, a ci bardziej poszukujący chcą być zaskoczeni świeżym podejściem do piosenki. Tutaj, głównie dzięki klasycznie śpiewającemu Owensowi, grane wersje są raczej wiernym odwzorowaniem tych pierwotnych i jedynie ‘Crazy Train’ z Tankianem i Morello można uważać za odważniejszy (lecz nie do końca udany) eksperyment.

Wszystko zależy więc od punktu widzenia – jeżeli podejdzie się do tej płyty z przymrużeniem oka, być może da ona słuchaczowi wiele radości i nowych wrażeń, jeśli jednak uważacie oryginalne wersje za skończone i idealne, album ten może być momentami ciężki w odbiorze. Polecam jednak zapoznać się z nim nawet jeżeli macie sceptyczne podejście, bo przecież jak głosi stare przysłowie – swojego wroga trzeba znać.

1. Crazy Train (feat. Serj Tankian, Tom Morello, Rudy Sarzo, Vinny Appice)
2. Over the Mountain (feat. Ripper Owens, Jon Donais, Rudy Sarzo, Frankie Banali)
3. Mr Crowley (feat. Kelle Rhoads, Chuck Billy, Alexi Laiho, Rudy Sarzo, Vinny Appice)
4. Suicide Solution (feat. Ripper Owens, Brad Gillis, Rudy Sarzo, Brett Chassen)
5. I Don’t Know (feat. Ripper Owens, George Lynch, Rudy Sarzo, Brett Chassen)
6. Flying High Again (feat. Ripper Owens, Bernie Torme, Rudy Sarzo, Brett Chassen)
7. Goodbye to Romance (feat. Ripper Owens, Gus G, Rudy Sarzo, Brett Chassen)
8. Back To The Coast (feat. Kelle Rhoads, Bruce Kulick, Rudy Sarzo, Frankie Banali)
9. Killer Girls (feat. Ripper Owens, Joel Hoekstra, Rudy Sarzo, Brett Chassen)
10. Believer (feat. Ripper Owens, Doug Aldrich, Rudy Sarzo, Vinny Appice)
11. S A T 0 (feat. Ripper Owens, Bob Kulick, Dweezil Zappa, Rudy Sarzo, Vinny Appice)

Wyro(c)k

68%
68%
Highway to Hell

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • Pierwsze wrażenie
    6
  • Instrumentarium
    8
  • Wokal
    6
  • Brzmienie
    8
  • Repeat mode
    6
  • Oceny czytelników (4 głosów)
    7
Udostępnij to

O autorze

Michał Dudek

Gdy w wieku 11 lat poznał "Nevermind" Nirvany, nic nigdy nie było już takie samo. Od tamtej pory pozostaje niezmiennie wierny swojej jedynej prawdziwej miłości - muzyce rockowej. Od 16 lat jeździ na koncerty, kolekcjonuje płyty, potrafi wymienić chronologicznie wszystkich członków The Fall. Zapatrzony w największych, ich wzorem pragnie rozsiewać... dobrą rockową nowinę!