Popsysze: Recenzja płyty „Popsute”

0

Zlecenie od starszego kolegi: masz tu płytkę, napisz co myślisz. Dobra – myślę sobie – nie siedzę w polskiej muzyce, ale może to akurat okazja, by przekonać się, że młode pozamainstreamowe zespoły też mają coś do zaoferowania? Patrzę na okładkę płyty – nie wiem czego się spodziewać. Psychodelia, wschodnia muzyka relaksacyjna? Nie… jestem nowy, ale tego nie mógłby mi zrobić. Czytam nazwę zespołu: Popsysze. Na pewno intrygująca. Tytuł albumu: Popsute. Jestem lekko zdezorientowany, ale niech się stanie, naciskam ‘play’.

popsyszeband

Pierwsze dźwięki basu, wchodzi wokal. Pan zaczyna śpiewać, że nie nadąża. Jak to, już w pierwszej minucie? Ale zaraz… Nagle w 40 sekundzie pojawia się tnący, klasyczny riff i już wiem, że będzie dobrze. Następna w kolejce jest „wyjąca” gitara przypominająca dokonania Kyuss i gdańskie trio Popsysze jest już na wysokich obrotach. Jednak nadążają! Później jeszcze chwila wyciszenia, z powrotem wchodzi riff i mija pierwszy, całkiem zgrabny numer.

Drugi, pod tytułem „Miejsca”, jest bardziej funkowy i lżejszy, jakby chwila odpoczynku przed „Łasi się”. Tutaj już wraca przesterowana gitara z pierwszego kawałka. Jest ostro, trochę stonerowo, ale panowie dobrze odrobili lekcję z Hendrixa. Jest mały przerywnik, prezentacja umiejętności basisty, psychodeliczne odgłosy gitary i już przypomina się wujek Jimi trący swoim białym Stratocasterem o wzmacniacze, aż iskry lecą!

Dalej chłopcy przywdziewają lżejszą „Sukienkę”, by za moment zaatakować mocniejszym „Letko” z żartobliwym „Jadę z nim na chwilę w nowe miejsce, letko ubrany”. A pomyśleć, że gdyby tylko autor się odpowiednio ubrał nie powstałby ten tekst. Pamiętajcie młodzi twórcy, inspiracja czai się wszędzie, nauczcie się tylko ją dobrze wykorzystać!

„W samo południe” to z kolei oparty na basie, tonący w pogłosach utwór, który jednak stopniowo przyspiesza i zamienia się w hardrockową jazdę. „Come On”, pierwsza piosenka zaśpiewana w języku angielskim na płycie, jest chyba najłagodniejszym jej fragmentem – pojawia się trąbka i przez chwilę robi się naprawdę jazzowo. „Płomieniowanie” powraca już do riffowania a’la Rage Against the Machine, a „Honeymoon” to jeszcze jeden anglojęzyczny utwór, „Notatka” znów ładnie tnie riffem, a ostatnie na płycie „Oddycham” wycisza umiarkowanym tempem i basem współgrającym z gitarą.

Skończyło się, zapadła cisza, a ja muszę coś napisać. Przyznam, że nie spodziewałem się tak dużej dawki dobrej muzyki na płycie zupełnie nieznanego mi do tej pory zespołu. Tym bardziej, że według informacji została ona nagrana w 2 dni, by oddać koncertową atmosferę i spontaniczność. Jedyne, do czego mógłbym się przyczepić, to wielkość tej dawki – mamy tu 13 utworów, a spokojnie wystarczyłoby 10. Nie jestem także zwolennikiem płyt „mieszanych”, tzn. śpiewanych i po polsku i po angielsku. Moim zdaniem wcielenie „polskie” bardzo dobrze się sprawdza, więc mam nadzieję, że na kolejnym albumie panowie będą już konsekwentni. W końcu jest to jeszcze zespół dość młody i ma czas na wyrobienie własnego stylu. A zapowiada się obiecująco.

Płyta „Popsute” ukazała się 16.01.2015r. nakładem Nasiono Records.

1. Nie nadążam
2. Miejsca
3. Łasi się
4. Sukienka
5. Letko
6. W samo południe
7. Rita
8. Come On
9. Płomieniowanie
10. Biały szum
11. Honeymoon
12. Notatka
13. Oddycham

cover

Wyro(c)k

74%
74%
2 Minutes to Midnight

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • Pierwsze wrażenie
    7
  • Instrumentarium
    8
  • Wokal
    7
  • Brzmienie
    8
  • Repeat Mode
    7
  • Oceny czytelników (4 głosów)
    9
Udostępnij to

O autorze

Michał Dudek

Gdy w wieku 11 lat poznał "Nevermind" Nirvany, nic nigdy nie było już takie samo. Od tamtej pory pozostaje niezmiennie wierny swojej jedynej prawdziwej miłości - muzyce rockowej. Od 16 lat jeździ na koncerty, kolekcjonuje płyty, potrafi wymienić chronologicznie wszystkich członków The Fall. Zapatrzony w największych, ich wzorem pragnie rozsiewać... dobrą rockową nowinę!