John Lydon: Recenzja książki „Gniew jest energią. Moje życie bez cenzury”

0

Wszyscy kochamy czytać biografie ulubionych artystów. Czym innym są jednak historie zespołów czy muzyków spisane przez zewnętrznych autorów/dziennikarzy, a czym innym autobiografie powstałe na podstawie wspomnień samych bohaterów. Tych drugich na szczęście jest coraz więcej – być może dlatego, że największe gwiazdy rocka są coraz starsze i przychodzi czas na uporządkowanie dotychczasowego życia. Teraz na półce rockowego maniaka powinna znaleźć się kolejna obowiązkowa pozycja – autobiografia Johna Lydona, czyli słynnego Johnny’ego Rottena z Sex Pistols, pod tytułem „Gniew jest energią. Moje życie bez cenzury.”

ob_e95471_john-lydon-pete-dadds

O ile część tytułu „Gniew jest energią” można jeszcze wytłumaczyć – jest to fraza z jednej z najpopularniejszych piosenek grupy Lydona, Public Image Ltd., pod tytułem „Rise” – o tyle część drugą „Moje życie bez cenzury” można by spokojnie pominąć. Dlaczego? Dlatego, że wokalista nigdy nie owijał w bawełnę i jest powszechnie znany z bezkompromisowych poglądów i ciętego języka. Nieraz zdarzyło mu się obrazić dziennikarza podczas wywiadu, krzyczeć w niewybrednych słowach do fanów na koncercie, czy głośno wypowiadać swoje zdanie na temat innych gwiazd showbiznesu. Lydon na przestrzeni lat nie stracił nic ze swojej arogancji i bezczelności, a do jego postawy trzeba się po prostu przyzwyczaić i zaakceptować – czy się to komuś podoba, czy nie. Tych cech charakteru można upatrywać już w dzieciństwie artysty, które jeśli wierzyć jego historii, było niezwykle ciężkie. Życie na granicy ubóstwa, mieszkanie w jednym pokoju z rodzicami i dwójką rodzeństwa, do tego kilkumiesięczna śpiączka spowodowana zapaleniem opon mózgowych przebyte w wieku kilku lat, w wyniku którego stracił pamięć. Towarzyszyła mu więc ciągła walka o przetrwanie.

Sex-Pistols

Książka Lydona jest więc swoistym obszernym manifestem (ponad 600 stron) poglądów politycznych, poglądów na życie i kolejnym środkiem wyrażenia siebie. Co ciekawe, epizodowi pod nazwą Sex Pistols nie jest poświęcone w niej najwięcej miejsca, gdyż jak sam twierdzi John był to słaby zespół, a jego najważniejszym muzycznym dzieckiem jest założony po jego rozpadzie Public Image Ltd., który z powodzeniem gra do tej pory. Mimo to i mimo kłopotów z pamięcią w dzieciństwie Lydon w najdrobniejszych szczegółach, właściwie chwila po chwili przedstawia narodziny nowego ruchu i nowej jakości w muzyce, która choć krótka, była bardzo istotna i połączyła wielu ludzi zmęczonych codzienną walką o lepsze jutro. Początki oczywiście nie były najłatwiejsze ze względu na image i bezkompromisowość, lecz zespół starał się grać wszędzie, gdzie to tylko możliwe i z reguły zjednywał sobie publiczność:

Przed nami ustawiło się jakichś trzystu nawalonych piwem rozrabiaków z wymalowaną na twarzy zaczepką: Jesteście bez szans, cieniasy z południa! Próbuję śpiewać, odtrącając napierających ludzi ciężką metalową podstawą statywu mikrofonu. Nie przerywam, nie wypadam z rytmu, kontynuuję i ze zdumieniem stwierdzam, że ludzie, którzy przyszli tu z wrogim nastawieniem zaczynają słuchać z coraz większym zainteresowaniem. Być może dociera do nich, że nie jesteśmy tam dla małej, głupiej awanturki, a chodzi nam o coś o wiele bardziej ważnego. I w końcu zaczynam traktować tych ludzi jak kumpli, chociażby dlatego, że podają mi flaszkę, żebym wychylił z nimi. Co robię z szacunkiem.

public-image-ltd-york

Historia opowiadana przez Lydona jest pełna anegdot, a wokalista zawsze ma swoje zdanie na każdy temat. Co ważne, obejmuje ona także czasy najnowsze, czyli reaktywację PiL po prawie 20 latach i kończy się w momencie zapowiedzi prac nad ostatnią płytą „What the World Needs Now…”, która ukazała się w tym roku. Do tego świetnym tłumaczeniem wykazał się dobrze znany redaktor Teraz Rocka Wiesław Weiss i dzięki temu otrzymaliśmy jedną z najlepszych autobiografii dostępnych na półkach. Z jednej strony jest ona obszerna i szczegółowa, a z drugiej wciągająca i pozwala odnieść wrażenie, że czytelnik jest uczestnikiem punkowej rewolucji lat 70-tych. Naprawdę warto w nią zagłębić tak jak i w twórczość Johna Lydona, która z pewnością nie kończy się na jednym albumie „Nevermind the Bollocks… Here’s the Sex Pistols”.

12371231_1010958652288897_5850394403881907210_o

Wyro(c)k

93%
93%
Master of Puppets

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • Warsztat autora
    10
  • Treść
    9
  • Walory estetyczne
    9
  • Oceny czytelników (1 głosów)
    9.5
Udostępnij to

O autorze

Michał Dudek

Gdy w wieku 11 lat poznał "Nevermind" Nirvany, nic nigdy nie było już takie samo. Od tamtej pory pozostaje niezmiennie wierny swojej jedynej prawdziwej miłości - muzyce rockowej. Od 16 lat jeździ na koncerty, kolekcjonuje płyty, potrafi wymienić chronologicznie wszystkich członków The Fall. Zapatrzony w największych, ich wzorem pragnie rozsiewać... dobrą rockową nowinę!