Infidel: Recenzja płyty „III”

0

Trzech muzyków, trzecie premierowe wydawnictwo, trójka w tytule, trzy utwory, trzydzieści trzy minuty – z opatrzonym taką symboliką nowym albumem Infidel wyruszył na wojnę, na której nie zamierza iść na kompromisy czy brać jeńców. Wrocławianie kilka miesięcy temu przerwali trwające kilka lat milczenie materiałem, który wynagrodził wszystkich oczekujących i który prawdopodobnie przysporzy zainteresowania ich wcześniejszemu dorobkowi ze strony tych, których “Ejaculating Chaos” i “Eviscerate Yourself” ominęły. 

Panowie swoją maszynę nastawili precyzyjnie – każdy z utworów trwać miał 666 sekund, uszu słuchacza dobiegać zaś miały pełne pasji, chaosu i autentycznego gniewu kompozycje hołdujące klasyce brutalnego black metalu. Po kilkukrotnym przesłuchaniu tego materiału mogę z całą pewnością powiedzieć, że plan został zrealizowany a płyty słucha się po prostu doskonale. 

Infidel na nowym materiale pokazał się z innej niż dotychczas strony – wcześniejsze materiały cechowały utwory krótkie, średnio trzy- czy czterominutowe, choć epka stawiała już na nieco dłuższe formy. Tu poszli w kierunku kompozycji zdecydowanie bardziej rozbudowanych, urozmaiconych, metalowe kanonady przeplatają z momentami na oddech, na otarcie potu z czoła gdy już udzieli się szaleńcza pasja bijąca z tego nagrania. Nie zapomnieli o niczym, udało im się skomponować trzy blackmetalowe monolity, które nie tylko nie nużą nawet na chwilę, ale wręcz z każdym kolejnym odsłuchem nabierają tylko uroku i odkrywają swe soczyste, mięsiste trzewia tak piękne w swej ohydzie. W przepastności tych trzewi znalazło się miejsce dla wściekle szarżującej perkusji, gitary mielącej wszystko na drodze i pełnych autentycznej furii ryków – wszystko zaś stosownie przyrządził i podał Nihil w swym Czyśćcu. Nie jest to produkcja doskonała, brzmienie nie jest idealnie wyeksponowane, ale trafne w kontekście przyjętej estetyki. Nie mogę więc nie potraktować tego jako kolejnego plusa „Trójki”.

Shoggoth, Vomitor i Feniks nie odkrywają koła, nie proponują świeżych rozwiązań – hołdują za to sprawdzonym wzorcom z takim stylem i rozmachem (czas trwania czyni te numery prawdziwymi hymnami!), że nie sposób nie przyklasnąć. “III” to płyta, do której się wraca bo brzmi po prostu klasowo i po jednym przesłuchaniu zaraz nachodzi ochota na kolejne.

infidel

WYRO(C)K

82%
82%
Awesome

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • PIERWSZE WRAŻENIE
    8
  • INSTRUMENTARIUM
    9
  • WOKAL
    8
  • BRZMIENIE
    8
  • REPEAT MODE
    8
  • Oceny czytelników (1 głosów)
    1.8
Udostępnij to

O autorze

Lockheed

Śmieszek, domorosły filozof, basista in spe. Siedzi głównie w ciężkich brzmieniach, w blacku czy doomie, ale w każdym gatunku może odnaleźć wartościowe kawałki. Studiuje prawo (europejskie).