In The Name Of God: Recenzja płyty „We Are The War”

0

Wcześniej miałem styczność z tym zespołem tyle, że gdzieś mi mignął na wielu stronach związanych z podziemiem. Aktualnie polska scena undergroundowa wygląda bardzo dobrze – ledwo co zaczynamy poznawać jeden zespół, już ktoś podsyła nowy, więc z miłą chęcią wziąłem się za przesłuchanie „We Are The War”.

Na dzień dobry przywitała mnie okładka w klimacie post-apo. Po samej nazwie zespołu i tytułach utworów mogłem się domyślić tematyki tekstów i klimatu płyty. Takie kapele jak Carnivore czy Doom nie są dla mnie obce, a gry jak Fallout czy S.T.A.L.K.E.R. uwielbiam, więc podszedłem do płyty dość pozytywnie.

Pierwszy solidny strzał to kawałek „It’s time to Hunt”, więc wyruszamy na łowy. Trafiamy tu na solidne thrashowe riffy z mieszanką mocnego growlu byłego już wokalisty Artura Janickiego, jednak nie w takim klimacie, jaki mogliśmy uświadczyć we wcześniej wspomnianym Carnivore. Mamy tam więcej Lamb of God czy Chaos Synpopis (Pierwszych mam nadzieję przedstawiać nie muszę, ale za to drugich polecam z całego serca). Jedynie co za bardzo wybiło mnie z rytmu to outro tego utworu. Kolejne numery przechodzą bardzo płynnie, „Revange” i „Little Boy” to pod względem technicznym bardzo dobre wałki, ale ginące na tle wielu innych w tej samej stylistyce. Następne piosenki specjalnie mnie nie porwały, ale też nie znudziły. Co do samej części kompozycji kawałków mogę mieć tylko jedno zastrzeżenie – są dla mnie długie.

Pod względem muzycznym album jest bezbłędny. Świetnie chodzące bębny z wyśmienitymi akcentami na talerzach, płynne zmiany tempa. Następnie gitary – bardzo techniczne, a zarazem rytmiczne riffy sprawiły, że głowa sama chodziła w tył i przód. Jak już wspomniałem, słyszę tu duży wpływ Baranka Bożego. Bardzo dobrze grooviący bas, który subtelnie wspiera partie gitarowe. Całość zamyka genialny, głównie growlowany wokal, ale czyste partie też znalazły się na wydawnictwie. Pod względem produkcji płyta jest wydana świetnie. Wysokiej jakości miksy sprawiają, że nie słychać, że wszystkie partie poza bębnami są nagrane w domu.

Podsumowując: polecam tę płytę wszystkim fanom łączenia dwóch agresywnych stylów jakim są thrash i death metal. Całościowo płyta wypada solidnie, jednak nie wybija się za bardzo nad inne podobne produkcje. Koniecznie muszę zobaczyć panów na żywo, bo czuję, że ich koncerty to porządny żywioł i tam muzycy serio stają się wojną, która rozpęta nam prawdzie piekło.

Na pewno raz na jakiś czas będę do niej wracał, bo zwyczajnie i po ludzki lubię słuchać takiego technicznego napierdolu.
Amen.

1. It’s Time To Hunt
2. Revenge
3. Little Boy
4. Terror Games
5. We Are The War
6. Better Believe When Hell Comes To Us
7. Dark Days
8. House Of God 

Wyro(c)k

72%
72%
2 Minutes to Midnight

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • Pierwsze Wrażenie
    7
  • Instrumentarium
    8
  • Wokal
    8
  • Brzmienie
    7
  • Repeat Mode
    6
  • Oceny czytelników (5 głosów)
    6.5
Udostępnij to

O autorze

Fanatyk Testera Gier, Petera Steele i Gwiezdnych Wojen. Fan ciężkiego grania od 3 roku życia, kiedy to pierwszy raz życiu usłyszał "Andrzeja Gołotę" od KNŻ. Dźwiękowiec-amator. Basista (raczej mało) profesjonalny.