Hey: Recenzja płyty „cdn”

0

Hey po ćwierćwieczu na scenie, wzorem innych polskich kapel jak Myslovitz czy T.Love, robi sobie paruletnią przerwę od grania. Z fanami żegna się jednak z klasą, proponując oprócz hucznie zorganizowanej trasy koncertowej podwójny zestaw „cdn”, na którym znalazły się na nowo nagrane wersje utworów z bogatego repertuaru grupy.

Ogłoszony parę miesięcy temu Fayrant Tour miał być okazją do świętowania 25 lat Hey na rynku muzycznym. Niedawno członkowie zespołu oznajmili dodatkowo, że na jakiś czas znikają z showbiznesu. Pozostawiają jednak po sobie płytę „cdn”, na której znalazło się 26 kawałków. Nie jest to jednak typowe best of, a klasyczny (w większości) materiał nagrany w dwóch podejściach. Pierwsza płyta została zarejestrowana w studiu S4 w Warszawie przez Leszka Kamińskiego, natomiast druga parę tygodni później w Gdańsku i Warszawie przez Marcina Borsa. Co ciekawe, różnice pomiędzy tymi dwoma podejściami są słyszalne. Wydaje się, że w studio S4 muzycy bardziej przyłożyli się do pracy i mieli w sobie więcej energii. Zestaw utworów jest tutaj idealnie wyważony pomiędzy klasykami i nowszymi kawałkami, spokojniejszymi i ostrzejszymi. W związku z tym słucha się tego z zainteresowaniem, odkrywając kolejne smaczki i różnice pomiędzy wersjami oryginalnymi, a obecnymi. Największe występują w ostatniej ‚Kataszy’, gdzie Kasia pokusiła się o zmianę tekstu w refrenie, a dokładniej zaktualizowanie go do stanu teraźniejszego. W związku z tym nie ma już „samobójczych skłonności po dziadku”, bo „dziadek już nie żyje”, a „po stryjku polipy” zostały potraktowane laparoskopem. Odważne posunięcie, ale pomysł interesujący. Oprócz tego zespół trzyma się raczej oryginalnych wykonań nie odbiegając za bardzo od aranżacji płytowych. Bardziej nazwałbym to wersjami koncertowymi bez publiczności, czyli zaprezentowanie tego, jak te utwory Hey jest w stanie wykonać obecnie. Z racji tego, że dziś dwie pierwsze płyty, „Fire” i „Ho”, brzmią dość archaicznie i wykonania są jeszcze lekko amatorskie z racji młodego wieku i małego doświadczenia, najciekawszymi kąskami są ‚Teksański’, ‚Zazdrość’ i ‚Eksperyment’. Szczególnie Nosowska brzmi w nich pewniej i bardziej dojrzale. Mnie te wersje przekonują.

Nieco gorzej jest z drugą płytą. Znów mamy mieszankę nowszych piosenek i starszych klasyków, ale wszystkie wybrane utwory są utrzymane w jednakowym klimacie i tempie. W związku z tym krążek nr 2 jest nieco zamulający i monotonny. Chociaż pierwszy kawałek, równie ostry jak na płycie, ‚Misie’, jeszcze tego nie zapowiada. Ponadto został on poddany ciekawemu zabiegowi – przez muzykę przebijają się nagrania archiwalnych wywiadów. Dalej mamy ‚Umieraj stąd’, ‚List’ zagrany trochę bez nastroju znanego z oryginału, ‚Prędko, prędzej’, ‚Mimo wszystko’, ‚Ja sowa’, ‚Heledore Babe’… Przyznacie, że przydałoby się rozdzielić te kompozycje czymś bardziej energetycznym, by wybudzić słuchacza z nostalgicznego letargu. Na chwilę bardziej skupia na sobie uwagę ‚Cudzoziemka w raju kobiet’, ale później znów powrót do melancholijnych ‚Byłabym’ i ‚Moja i Twoja nadzieja’. Na koniec zespół zostawił jednak jeszcze jeden miły akcent. Zestaw kończy nowa piosenka ‚Gdzie jesteś, gdzie jestem?’, która jest naprawdę udana. Według mnie jest to jeden z lepszych kawałków napisanych w ostatnich latach, bardziej nawiązujący do klasyki zespołu.

Uważam „cdn” za bardzo dobry pomysł i udane przedsięwzięcie. Hey zrezygnował z pójścia na łatwiznę i wydania typowego best of, nagrywając ulubione utwory na nowo. Jest to bardzo miły gest w stronę fanów i nie uważam tego posunięcia za jakąś profanację własnego dorobku. Choć nad doborem repertuaru można dyskutować, myślę, że jest on zrównoważony pomiędzy starociami, a najnowszą twórczością. Trochę zawodzi druga płyta, gdzie przydałyby się 1-2 ostrzejsze i/lub mniej oczywiste kawałki. Może ‚Anioł’? Może ‚That’s a Lie’? ‚Zakochani’? Ogólnie album spełnia jednak swoje zadanie – dobrze reprezentuje twórczość grupy i na pewno u niejednego przywoła wspomnienia i chęć powrotu do starszych albumów. Tymczasem zespół po raz ostatni przed zapowiadaną przerwą będzie można spotkać na trasie koncertowej w największych miastach Polski. Oby ciąg dalszy nastąpił.

CD1
Cisza, ja i czas
A Ty
Sic!
Teksański
2015
Muka
Zazdrość
Eksperyment
Kto tam? Kto jest w środku?
4 pory
Faza Delta
Że
Katasza

CD2
Misie
Umieraj stąd
List
Prędko, prędzej
Mimo wszystko
Ja sowa
Heledore Babe
Cudzoziemka w raju kobiet
Byłabym
Moja i Twoja nadzieja
Historie
Do Rycerzy, do Szlachty, do Mieszczan
gdzie Jesteś, gdzie jestem?

Wyro(c)k

82%
82%
Ace of Spades

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • Pierwsze wrażenie
    8
  • Instrumentarium
    9
  • Wokal
    8
  • Brzmienie
    8
  • Repeat mode
    8
  • Oceny czytelników (4 głosów)
    4.9
Udostępnij to

O autorze

Michał Dudek

Gdy w wieku 11 lat poznał "Nevermind" Nirvany, nic nigdy nie było już takie samo. Od tamtej pory pozostaje niezmiennie wierny swojej jedynej prawdziwej miłości - muzyce rockowej. Od 16 lat jeździ na koncerty, kolekcjonuje płyty, potrafi wymienić chronologicznie wszystkich członków The Fall. Zapatrzony w największych, ich wzorem pragnie rozsiewać... dobrą rockową nowinę!