Guns N’ Roses: Recenzja książki „Ostatni giganci z rockowej dżungli”

0

Tuż przed historycznym koncertem Guns N’ Roses na stadionie w Gdańsku nakładem Wydawnictwa In Rock ukazała się biografia zespołu. Czy się to komuś podoba czy nie – jednego z największych w historii rocka. Mimo że na szczycie byli tak naprawdę jedynie parę lat, za ich sukcesem stoi wiele lat burzliwych relacji, które ciągną się dalej. W skrócie – doskonały materiał na książkę.

Raz na jakiś czas zdarza się, że paru muzyków znajduje się w tym samym miejscu i o odpowiednim czasie i zaczyna dziać się magia. Tak właśnie można podsumować losy nastoletnich włóczęgów z Los Angeles, którzy przybyli do miasta w poszukiwaniu swoich marzeń i jakimś cudem okazało się, że są dla siebie stworzeni. Mimo młodego wieku, każdy z nich naznaczony był sporym bagażem doświadczeń, od których zaczyna swoją książkę Mick Wall. W większości pochodzili z rozbitych domów, ale najbardziej obciążony był Axl, który jako molestowany i bity w dzieciństwie tak bardzo nienawidził chociażby swojego nazwiska, że oficjalnie zmienił je na W. Axl Rose. Można tym tłumaczyć jego wybuchowy i nieobliczalny temperament, który w pełni ujawnił się dopiero w kolejnych latach. Na początku również nie było różowo, ale chłopaków łączył wspólny cel – grać rock and rolla i dojść na szczyt. Trzymali się tak blisko, że wynajęli wspólnie dom nazywany „Hell House” ze względu na przewijające się przez niego ilości imprezujących ludzi, narkotyków i innych ekscesów z pogranicza prawa. Wynajęli go również dlatego, a może przede wszystkim, ponieważ byli kompletnie spłukani i po prostu nie stać było ich na nic innego. „Dom” ten był zresztą według historii opisanej w książce pomieszczeniem 3,5 na 3,5 metra, gdzie panowały warunki tak złe, że Axl „srał do pudełka, a później to wyrzucał”, bo najbliższa (publiczna) toaleta była kilkadziesiąt metrów dalej.

Trwała jednak pełna mobilizacja, a zespół koncertujący w coraz większych klubach zyskał sławę „najbardziej niebezpiecznego” w mieście. Członkowie grupy oprócz wielkiego talentu mieli także równie wielkie słabości. Narkotyki i alkohol największe problemy spowodowały dopiero za parę lat, ale to właśnie w początkowych latach powstał właściwie cały klasyczny repertuar, który wypełniał także późniejsze płyty. Ciężko wyobrazić sobie skalę talentu młodych, około 20 letnich muzyków, kiedy uświadomimy sobie, że nie tylko cały „Appetite for Destruction” został napisany w „Hell House”, ale także najlepsze fragmenty „Use Your Illusion”, takie jak ‚Don’t Cry’, ‚Civil War’, ‚You Could Be Mine’, ‚Yesterdays’ czy nawet epicki ‚November Rain’, który był w większości gotowy już w pierwszej połowie lat 80-tych! Po wydaniu debiutu, a raczej jego zauważeniu, bo minął rok zanim wspiął się na szczyt Billboardu, nadeszły wielkie pieniądze, które stały się przekleństwem – dzięki nim dostęp do używek i innych uciech był już nieograniczony. Czytając przygody zespołu aż ciężko zrozumieć jak to się stało, że do dzisiaj żyją wszyscy jego członkowie. Najpierw za narkotyki wyleciał Steven Adler, który do chwili obecnej przeżył, jak sam mówi, trzydzieści przedawkowań, dwa zawały i udar. Obecnie jest czysty, choć jego forma nie pozwoliła na udział w reaktywacji. Izzy Stradlin poradził sobie z uzależnieniem od heroiny i sam odszedł z zespołu, natomiast Slash i Duff przeżyli śmierć kliniczną. Ten pierwszy skończył dodatkowo z rozrusznikiem serca. Względnie czysty pozostał tylko Axl, którego egomania zdawała się rozrastać do absurdalnych rozmiarów. Na trasie Use Your Illusion jeździli z nim masażyści, trenerzy głosu, a nawet medium, której ufał we wszystkich sprawach. Wokalista zdobył wyłączne prawa do nazwy Guns N’ Roses i stał się dyktatorem, co doprowadziło do odejścia Slasha i Duffa.

W książce bardzo ciekawie są opisane także losy członków zespołu po rozpadzie „starych” i dla wielu jedynych słusznych Gunsów, w tym stworzenie formacji Velvet Revolver, która swoim debiutem według niektórych dorównała najlepszym osiągnięciom macierzystego zespołu Slasha i Duffa. Rose natomiast coraz bardziej zatracał się w swoim świecie, czego dowodem jest wymęczona „Chinese Democracy”, która powstawała kilkanaście lat i przewinęła się przez nią niezliczona ilość muzyków oraz inżynierów dźwięku. Wobec ostatniej reaktywacji książka pomaga więc usystematyzować informacje, czyli co, kiedy i jak to się stało, że skłóceni od ponad dekady Axl, Slash i Duff ponownie znaleźli nić porozumienia i stanęli wspólnie na scenie. Obejmuje ona także najnowsze wydarzenia, takie jak kontrowersyjne dołączenie Axla do AC/DC, wobec czego autor także ma mieszane uczucia, przyznaje jednak, że ostatecznie wspólna trasa gigantów okazała się zaskakującym sukcesem. Niezrozumiałe są jedynie ostatnie strony, na których Mick Wall wystawia laurkę Gunsom jako niemal najlepszemu zespołowi w historii i najlepszemu, co przytrafiło się muzyce rockowej od czasów The Rolling Stones. Tymczasem po historii przedstawionej w biografii można mieć wrażenie, że tak naprawdę całą swoją legendę grupa stworzyła w pierwszych latach istnienia, czyli 1985-1988. Każdy jednak może wyrobić sobie swoją opinię sam czytając o „Ostatnich gigantach w rockowej dżungli”, bo jest to naprawdę ekscytująca lektura, od której nie sposób się oderwać. Miejmy nadzieję, że historia wciąż będzie trwała, a Gunsi, skoro już pokonali wewnętrzne demony i wrócili, co miało nie nastąpić „w tym życiu”, uraczą nas nową, premierową muzyką.

Tutaj możecie przeczytać fragment książki. a pod tym adresem zamówicie ją bezpośrednio ze sklepu In Rock/Vesper w okazyjnej cenie.

Wyro(c)k

90%
90%
Ace of Spades

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • Warsztat autora
    9
  • Treść
    9
  • Walory estetyczne
    9
  • Oceny czytelników (2 głosów)
    7.3
Udostępnij to

O autorze

Michał Dudek

Gdy w wieku 11 lat poznał „Nevermind” Nirvany, nic nigdy nie było już takie samo. Od tamtej pory pozostaje niezmiennie wierny swojej jedynej prawdziwej miłości – muzyce rockowej. Od 16 lat jeździ na koncerty, kolekcjonuje płyty, potrafi wymienić chronologicznie wszystkich członków The Fall. Zapatrzony w największych, ich wzorem pragnie rozsiewać… dobrą rockową nowinę!