Face of Hate: Recenzja płyty „(In)Sanity”

0
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

Na co zwracacie uwagę trzymając w ręku płytę? Jaka jest pierwsza rzecz, która przykuwa waszą uwagę? Czy nie jest nią okładka?  Gdy patrzę na krążek Face of Hate, od razu na myśl przychodzi mi śpiąca królewna. Lecz nie ta rodem z sielankowego lasu i chatki pełnej krasnali. Ta zdobiąca „(In)Sanity” jest dużo bardziej intrygująca. Widoczne siniaki i krew płynąca spod koronkowej opaski na oczy, wywołują dreszczyk emocji. Tajemnica, intryga, niepokój. To właśnie one towarzyszą mi kiedy patrzę na krążek. Czy zawartość także będzie można opisać w ten sposób? Na to liczę i mam nadzieję się nie zawieść.

Face of Hate zaczęło się formować w 2009 r. Pierwsze próby owocne były w utwory, które to znalazły się na EP – ce ‘’The Darkest Hour” wydanej w 2012r. Po kilku latach pracy twórczej, w wyniku zmiany składu, brzmienie uległo nieco modyfikacji, a thrashowe riffy zostały wzbogacone o cięższe inspiracje. Nowe granie, zostało bardziej docenione a muzyka stała się dojrzalsza, o czym świadczą występy obok muzyków takich jak Kult czy Kukiz.

Face of Hate

Płyta włączona, czas zajrzeć do książeczki. I tutaj miła niespodzianka. ‘Amnesia’ rozpoczynająca przygodę z krążkiem, jest instrumentalna, zatem w miejscu tekstu, widnieją podpisy muzyków. Ale wróćmy do samej muzyki.Słychać typowo thrashowy riff, do którego dołącza perkusja. Gdyby nie tempo, będące umiarkowane, kolejny hit na skalę Lost Society gotowy. Refren, o ile można tu takowy zdefiniować, jeszcze bardziej schodzi z tonu, pozwalając wyżyć się gitarzyście. Solówka nie męczy, a wiadomo, że mało komu się to udaje. Choć pasjonatką instrumentalnych kompozycji nie jestem, dam szanse chłopakom pokazać na co jeszcze ich stać.

Słysząc drugi kawałek jakim jest ‘Four Seas’, tylko utwierdzam się w przekonaniu, że był to słuszny wybór. Od razu uderza świetnie zaplanowany riff, a stopa perkusji tylko dodaje mu siły. Sytuacja pod względem kompozycyjnym, podobna do tej wyżej wymienionej. Solidna dawka zadziornych, nieudziwnionych riffów, pędzącej perkusji i chrapliwy wokal, ścierają się w refrenie z melodyjnością i wręcz balladową delikatnością.

‘Schizophrenia’ jest już nieco inna. Pierwsze kilka sekund to kilkukrotnie zapętlona zagrywka, podbita talerzem, pozwala płynnie przejść w niższe, wręcz blackowe rejestry. Po tym jakże klasycznym wstępie pojawia się wokal, który w przeciwieństwie do poprzednich utworów jest niezwykle hipnotyzujący. Przeradza się on później w krzyk i już do końca pozostaje niższy i agresywniejszy.

Bonusowy ‚Victim’ to już zupełnie inna bajka. Tu nie ma czasu na oddech. Od pierwszych sekund, serwowana jest nam potężna dawka surowych i wręcz brutalnych riffów, które utrzymane są do samego końca. Muszę przyznać, że dawno nie słyszałam tak ciężkiego, a zarazem melodyjnego utworu i to chyba właśnie on, jest najmocniejszym punktem tego albumu. 

Wpływy thrashu i groove’u mieszają się w niesamowity sposób. Płynność jaka zachodzi między zmianami tempa oraz zestawienie ze sobą siły przy jednoczesnej delikatności jest czymś, co bez wątpienia nadaje lekkości. I choć utwory skonstruowane są w taki sposób, że siła, agresja i surowość są tak zwanym tematem przewodnim, to melodyjność jaka tu występuje jest zaskakująca.

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Wyro(c)k

78%
78%
2 Minutes to Midnight

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway To Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master Of Puppets

  • Pierwsze wrażenie
    7
  • Instrumentarium
    8
  • Wokal
    7
  • Brzmienie
    8
  • Repeat
    9
  • Oceny czytelników (5 głosów)
    8.1
Udostępnij to

O autorze

Pozornie cicha i spokojna, jednak potrafiąca bronić swojego. Mój brak zaszufladkowania pozwala na odkrywanie wielu talentów wśród rozwijającej się polskiej sceny muzycznej.