Ettenmoor: Recenzja płyty „Brothers in Blood”

0
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

Rzadko można natrafić na nowy zespół, którego członkowie uważają, że ich dokonania są w pełni oryginalne i innowacyjne. Sytuacja na metalowej scenie ma się z goła odwrotnie – młodzi muzycy z dumą wymieniają swoich idoli i nie starają się ukryć, kto zainspirował ich do chwycenia za instrumenty i komponowania kawałków. Co jednak w przypadku, gdy dana grupa gra muzykę, która aż nadto przypomina utwory jej idoli?

Taka sytuacja ma miejsce na debiutanckim mini-LP gdańskiej grupy Ettenmoor, zatytułowanym „Brothers In Blood”. Kapela wykonuje melodyjny death metal, jednak ja, zapytany o gatunek muzyczny Ettenmoor, odpowiedziałbym „Amon Amarth”. Czy to jednak coś złego?

Być może wstęp ten nie prezentuje zbytnio entuzjastycznego podejścia do zespołu z południa Polski, jednak nic bardziej mylnego! Panowie z Ettenmoor prezentują solidną, chwytliwą i potrafiącą wpaść w ucho dawkę metalu spod znaku swoich idoli ze Szwecji, który był przez nich wykonywany w początkowej i środkowej fazie kariery, w okresie albumów takich jak „Once Sent from the Golden Hall” czy „The Crusher”, czyli zanim jeszcze Amon Amarth zaczął wprowadzać do swojej muzyki coraz więcej elementów heavy metalu, nieco odkładając death metalową brutalność na bok.

Imponujące jest ile staranności przy wydawaniu „Brothers In Blood” włożono w to, by zabrzmieć jak Amon Amarth. Charakterystyczny dla Johanna Hegga wokal i kompozycja utworów to dobrze już wypróbowany przez Szwedów schemat, który został zapożyczony przez Ettenmoor i z dobrym rezultatem użyty w ich utworach. Wspomniana wcześniej chwytliwość objawia się w melodyjnych, jednak nieprzesłodzonych partiach gitary prowadzącej. Mamy więc doskonale obrazujący nam dalszy kierunek albumu utwór otwierający ‚Northern Land’, spokojnie rozpoczynający się ‚Lindisfarne’, który po intro wprawia nas w bojowy nastrój za pomocą partii perkusji, niekryjący w tekście typowej pogańskiej nienawiści do chrześcijan ‚…as their churches burn’ czy utwór tytułowy, wyróżniający się na tle pozostałych folkowymi naleciałościami.

Fascynacja Ettenmoor mitologią nordycką to kolejna rzecz nie stanowiąca żadnej tajemnicy. Nie jest to też żadna nowość – mity krajów skandynawskich posiadają odpowiednią dozę epickości, której brak naszej rodzimej, słowiańskiej mitologii. Media, które silnie promują Normanów, na pewno też mają tutaj swój wkład.

Na swoje pytanie zadane w pierwszym akapicie odpowiem, cytując swojego znajomego, który pewnego razu wypowiedział zdanie w stylu: „Jeśli coś mi się podoba, to nie obchodzi mnie, że jest to kopia pozbawiona oryginalności i nie wnosząca niczego nowego do muzyki”. Przy okazji Ettenmoor zgadzam się z nim w stu procentach i podzielam jego zdanie. Materiał wydany przez grupę z Gdańska naprawdę trzyma poziom i nawet jeśli jest kopią, to wcale nie marną. Mogą się znaleźć ludzie, którzy powiedzą, że to nikomu niepotrzebna płyta, jednak ja pozostanę przy moim stanowisku, uważając, że „Brothers In Blood” to dobry start kapeli, która w przyszłości może zaskoczyć nas dawką naprawdę dobrej muzyki.

ettenmoor

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Wyro(c)k

70%
70%
Highway To Hell

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway To Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master Of Puppets

  • Pierwsze wrażenie
    8
  • Instrumentarium
    7
  • Brzmienie
    7
  • Wokal
    7
  • Repeat Mode
    6
  • Oceny czytelników (1 głosów)
    3.9
Udostępnij to

O autorze

Rafał Stempień

"There is a serpent in every Eden..." Zakochany w "mainstreamowym" metalu, takim jak Lamb of God, Machine Head, Pantera czy Bathory. Do wielogodzinnych rozmów o ciężkiej muzyce potrzeba mi tylko piwa w ręku i dobrego towarzystwa. Pewnie i tak spotkamy się kiedyś na jakimś koncercie, więc do zobaczenia!