David Bowie: Recenzja książki „Starman. Człowiek, który spadł na ziemię”

0

Zbliża się pierwsza rocznica śmierci Davida Bowie. Ten ponadczasowy artysta zmarł 10 stycznia 2016 roku, co skłoniło autora jednej z jego najlepszych biografii Paula Trynkę do aktualizacji swojej książki. Tym samym niedawno także i na polskim rynku ukazało się drugie, uaktualnione wydanie „Starman. Człowiek, który spadł na ziemię”.

Nowe wydanie biografii Bowiego rozpoczyna krótki, lecz interesujący wstęp polskiego tłumacza Agnieszki Wojtowicz-Jach pragnącej w paru akapitach przybliżyć złożoność osobowości i fenomen artysty. Dalej wracamy do początków, czyli krótkiego przedstawienia rodziny oraz środowiska, w którym wychowywał się i dorastał mały David Jones. Realia powojennej, szarej i zniszczonej Anglii nie były zbyt wesołe, ale na jej gruzach rodziła się nowa kultura, której świadkiem i częścią chciał być także David. Jego fascynacja rock and rollem rozpoczęła się jak u większości dzieciaków w tamtym czasie – Elvis, Chuck Berry i Little Richard. Kolorowy i szalony rock and roll dawał nadzieję na lepsze życie wolne od trosk dnia codziennego, co zostało od razu przez przyszłego Ziggy’ego Stardusta dostrzeżone. Na szczęście okres dzieciństwa i dorastania jest tu potraktowany dość pobieżnie, bez nadmiernych konotacji rodzinnych, dlatego nie nudzi, a książka wciąga już od samego początku. Przedstawione są najbardziej istotne fakty, także to w jakich okolicznościach David zyskał, jak sam twierdził „mistyczny wygląd” z powodu nierównych źrenic w oczach.

Kolejne rozdziały pełne są coraz ciekawszych historii młodego artysty powoli pnącego się na sam szczyt. Jak mówi przyjaciel Bowiego, ten zawsze był najbardziej ambitny. I może właśnie nie tylko dzięki talentowi, lecz również tej ambicji zaszedł tak wysoko. Pierwsze kroki nie były przecież łatwe, a coraz to nowe zespoły rozpadały się w tak samo szybkim tempie, w jakim powstawały. Bowie wciąż jednak doskonalił swoje umiejętności kompozytorskie, pracując od najwcześniejszych czasów nad autorskim materiałem. Lata 60-te to jeszcze Bowie surowy, bardziej folkowy, wyposażony jedynie w gitarę akustyczną. Dopiero po „doładowaniu” swojej muzyki brzmieniem elektrycznej gitary m.in. swojego stałego współpracownika Micka Ronsona, zaczął osiągać wielkie sukcesy. Lata 70-te to pasmo artystycznych wyżyn, lecz także wielkiego rozpadu, jeżeli chodzi o życie prywatne. Uzależnienie od narkotyków, koniec małżeństwa i inne skandale odbijały się na zdrowiu psychicznym i fizycznym Bowiego. Dopiero jego zaszycie się w Berlinie z Iggym Popem pomogło mu w większości uporać się z problemami. W książce znajdziemy także najbardziej interesujące z perspektywy polskiego fana wspomnienia owianej legendą podróży pociągiem przez Polskę. Dowiemy się również co bezpośrednio zainspirowało go do instrumentalnego utworu „Warszawa” z płyty „Low” ubarwionego jedynie wokalizami inspirowanymi muzyką zespołu folklorystycznego Śląsk.

Interesującym fragmentem jest m.in. także ten o ostatnich wydarzeniach z życia Bowiego. Jego zmaganie się z chorobą i walka z czasem podczas pracy nad ostatnią, doskonałą płytą „Blackstar„, która okazała się godnym pożegnaniem z fanami i ze światem. Dzięki zaktualizowaniu książki wszystkie najistotniejsze fakty aż do jego śmierci zebrane są w jednym miejscu. Otrzymujemy więc kompletny obraz artysty. „Starman. Człowiek, który spadł na ziemię” to obecnie najważniejsza pozycja o Davidzie Bowiem, jaką można znaleźć, dlatego bez obaw mogą sięgnąć po nią zarówno ci, którzy dopiero rozpoczynają przygodę z tym artystą, jak i bardziej siedzący w temacie fani.

bowie_mk_front_1000px

Wyro(c)k

80%
80%
2 Minutes to Midnight

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • Warsztat autora
    8
  • Treść
    8
  • Walory estetyczne
    8
  • Oceny czytelników (1 głosów)
    8.3
Udostępnij to

O autorze

Michał Dudek

Gdy w wieku 11 lat poznał "Nevermind" Nirvany, nic nigdy nie było już takie samo. Od tamtej pory pozostaje niezmiennie wierny swojej jedynej prawdziwej miłości - muzyce rockowej. Od 16 lat jeździ na koncerty, kolekcjonuje płyty, potrafi wymienić chronologicznie wszystkich członków The Fall. Zapatrzony w największych, ich wzorem pragnie rozsiewać... dobrą rockową nowinę!