ASG: Recenzja płyty „Survive Sunrise”

0

ASG – stoner metalowy zespół z Północnej Karoliny – wypuszcza już siódme wydawnictwo i, tak jak poprzednie, jest naładowane brudnymi riffami, energią i mrocznymi tekstami. „Survive Sunrise”, mimo, że wydana po pięciu latach przerwy, niesie ze sobą dźwięk, który wskazuje na to, że zespół dokładnie wie, co robi.

Utwór tytułowy jest świetnym wprowadzeniem do całej reszty – spokojne intro i, nadchodzące zaraz po nim, mocne uderzenie zarówno gitar, jak i wokalu, w którym już od początku słychać emocje i nie zmienia się to aż do końca ostatniej piosenki albumu. Dynamiczna solówka za podkład ma bębny, brzmiące nieco jak z automatu perkusyjnego. Jest to moje osobiste odczucie, które na szczęście nie pojawiło się już przy żadnej innej piosence.
Pierwsze momenty „Execution First” brzmią trochę jak z zaciętej płyty (absolutnie nie uważam, żeby w tym przypadku brzmiało to źle), a zaraz po tym czeka nas przejście w fajny, mocny i dający kopa riff. Można by pomyśleć, że jest to kontynuacja „Surivive Sunrise” gdyby nie o niebo lepiej brzmiąca perkusja i cięższe gitary.

„Up For My Dreams” – tutaj ASG się nie patyczkuje. Mocny, wykrzyczany początek zapowiada jak będzie wyglądała reszta utworu, nie zwalniamy tempa już do samego końca. Numer zdecydowanie różni się od swoich poprzeników, z wyjątkiem melodyjnej gitary przy refrenie – ta jest postawiona w opozycji do ciężkości, jaką słyszymy w zwrotkach. Przy „mostku”, mamy wrażenie, że utwór się kończy, ale czeka nas jeszcze ostateczne uderzenie, tym razem nieco lżejsze.

„Lightning Song” wydaje się najprostszym utworem z płyty – kolejny melodyjny riff, świetne zgranie między gitarą, bębnami i basem – może właśnie dzięki temu jest pierwszym utworem, który zapalił mi w głowie lampkę pod tytułem „headbangowałabym”.

Basowe intro w „Hawks On The Run” jest na tym albumie nowością i miłym zaskoczeniem, wprowadza melancholijny nastrój, a nawet niepokój, który wkrótce zostaje zastąpiony, dobrze nam znanymi, brudnymi gitarami. Wokalnie jest nieco gorzej w porównaniu do reszty, ale kto by się tym przejmował, kiedy tło melodyczne jest ciężkie jak sam diabeł przykazał.

Wpadający w ucho riff „The Heaven Moon” przeradza się w fantastycznie brzmiącą współpracę gitar, która może nam się skojarzyć z System Of A Down, choć style tych dwóch zespołów znacznie od siebie odbiegają. Przy refrenie zdajemy sobie sprawę, że utwór już niczym nas nie zaskoczy – niestety przy swoich poprzednikach „The Heaven Moon” wypada słabiej też pod względem wokalu, który już nie jest tak emocjonalny. Po prostu tam jest i nie wpycha się na pierwszy plan, zamiast tego tylko uzupełnia resztę.

„Kubrick Colors” (a przynajmniej jego początek) świetnie chroni słuchacza przez skręceniem sobie karku od nadmiernego walenia głową w powietrze, bowiem utwór zaczyna się spokojnie i mamy czas na odpoczynek od garażowych riffów. Gitary wracają w miarę szybko i szybko się kończą, znów pojawia się spokojna melodia, w której tle słychać cykanie świerszczy. Utwór idealny do słuchania w nocy, leżąc na trawie i wpatrując się w niebo.

„God Knows Me” i „Heavy Scars” niewiele różnią się od poprzedników, choć „Heavy Scars” rozpieszcza nas złowrogim basowo-perkusyjnym intro.
Kolejny melodyjny riff usłyszymy w „Weekend Money”, ale pierwsze skrzypce grają tam bębny, na które ciężko byłoby nie zwrócić uwagi. Przeciwieństwem jest spokojne „Lamb Song”. Hiszpańska gitara nadaje klimatu, czujemy harmonię ze światem…No, przynajmniej do momentu w którym, tak jak w „Kubrick Colors”, znienacka wchodzi cięższy klimat.
„Florida Sleep On” ma w sobie coś z punkowego grania, ale album zamyka z pozoru spokojniejsze „Tied Tongues”, które w końcu – a jakże – „zaskakuje” nas nieco mocniejszą końcówką. Tym razem jednak nie ma tu żadnego suspensu, panowie od razu przeszli do rzeczy.

„Survive Sunrise” to zdecydowanie album, w którym można zauważyć jedną stałą – wzniosłe refreny w niemal każdej piosence. Ze względu na spójność stylu, najlepiej słuchać całej płyty jak leci, nie musimy obawiać się „uszopląsu” – wszystko ze sobą współgra, zarówno elementy poszczególnych piosenek, jak i utwory same ze sobą. W tym przypadku nie ma mowy o stwierdzeniu „płyta na jedno kopyto”, choć łatwo pomylić to ze wspomnianą spójnością stylu. „Survive Sunrise” jest przyjemne dla ucha, a utwory nie są zbyt wymagające. Gdyby jednak dokładnie wsłuchać się w teksty, uderzy w nas mroczne przesłanie – żadne ze słów nie znalazło się tam przypadkowo, ASG ma coś do przekazania.

1. Survive Sunrise
2. Execution Thirst
3. Up From My Dreams
4. Lightning Song
5. Hawks On The Run
6. The Heaven Moon
7. Kubrick Colors
8. God Knows We
9. Heavy Scars
10. Weekend Money
11. Lamb Song
12. Florida Sleeps On

Image result for asg survive sunrise

Wyro(c)k

70%
70%
2 Minutes to Midnight

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • Pierwsze wrażenie
    7
  • Instrumentarium
    7
  • Wokal
    8
  • Brzmienie
    7,5
  • Repeat Mode
    6
  • Oceny czytelników (0 głosów)
    0
Udostępnij to

O autorze

Kiedy życie daje Ci lemoniadę, zrób z niej cytryny. Życie bardzo się zdziwi.