Abstrakt: Recenzja płyty „Limbosis”

0

Abstrakt to istniejący już od blisko pięciu lat poznański zespół, który w swej twórczości łączy skrajne granice szeroko pojętego rocka progresywnego. Ich wydana niezależnym sumptem we wrześniu ubiegłego roku debiutancka płyta nosi tajemniczą nazwę „Limbosis”. Zanim jednak przejdziemy do omówienia rzeczonego koncept albumu, należy koniecznie zapoznać się z krótką, lecz jakże trafną i konkretną zapowiedzią, stworzoną przez samych członków kwintetu:

abstrakt limbosis

„Limbosis” to z jednej strony przykład podręcznikowego grania spod znaku rocka progresywnego – mamy tu połamane rytmy perkusji, stosowane miejscami gitary akustyczne, rozbudowane pasaże, piękne, spójne dźwięki zaburzone przez nagłe kakofonie czy sporadycznie wychodzący na pierwszy plan klarowny bas. Z drugiej jednak strony jest coś znacznie więcej. Uważanie słuchając długiej, bo aż siedemdziesięcio cztero minutowej płyty możemy doszukać się przyjemnych smaczków z pogranicza metalu, post rocka, czy nawet przypominającej pierwsze lata działalności Floydów psychodelii. Wrażenie potęguje opatrzona kamienną figurą, zmyślnie przygotowana okładka, po której otwarciu ujrzymy zachęcający napis „the journey begins”, a po wyjęciu płyty naszym oczom ukaże się hipnotyczny, zapraszający wręcz do przejścia w inny stan umysłu wzór.

Wspomniany Pink Floyd to tylko jedna z inspiracji jaką możemy usłyszeć na omawianym wydawnictwie. W rozbudowanych, dochodzących do jedenastu minut utworach wyraźnie słychać wpływy takich zespołów jak Tool, Type O Negative, czy naszego rodzimego Riverside. Jednakże zdecydowanie twórczości Abstrakt najbliżej do trójmiejskiego Blindead, a konkretnie do ostatniej płyty „Absence”. Kluczem podobieństwa jest zastosowanie spójnego konceptu, który niczym grube nici łączy ze sobą wszystkie kompozycje. Tak więc „Limbosis” to nic innego, jak porywająca opowieść o ludzkich słabościach i mrocznych odmętach naszego umysłu.

W zrozumieniu metaforycznej podróży nikt nam lepiej nie pomoże, niż sami autorzy zmyślnego projektu. W rolę narratora wciela się tutaj wokalista Krzysztof Podsiadło, który płynnie moduluje swój głos. Doświadczymy więc szybkich przejść od melorecytacji, zimnych powolnych pomrukiwań, aż po heavymetalowe zaśpiewy. Całość dopełnia niezwykle zgrana sekcja rytmiczna: połamane, lecz jakże ciekawe rytmy wybija Łukasz Simiński, a znany już nam z Beyond The Event Horizon Jakub Puszyński opiekuje się klarownym, wysuniętym na przód basem. Za wszelkie gitarowe riffy, pasaże, czy melodyjne wstawki odpowiada Michał Fiałka, a jeszcze przy nagrywaniu płyty gościnnie występujący Maciej Dados opatrzył „Limbosis” w hipnotyzujące dźwięki klawiszy (dopiero po premierze krążka dołączył do zespołu). Na wyróżnienie zasługuje także chór dziecięcy, który dodał mroku i klimatu niczym z horroru w ‘Clockhouse’.

Niezliczona ilość godzin w sali prób, dopieszczanie każdego, najdrobniejszego szczegółu, czy wreszcie sam autorski pomysł, bez którego przecież krążek by nie powstał – to wszystko wyraźnie słychać na debiutanckim krążku poznaniaków. Praca włożona w „Limbosis” jest nieoceniona. Jeżeli tylko Abstrakt utrzyma swoje wysokie obroty, zyskamy niezwykle potężnego zawodnika na polskiej, a kto wie, może i zagranicznej progresywnej scenie. Choć wchodzimy dopiero w drugi kwartał zdaje się, że znalazłem już swojego pretendenta do najlepszej płyty roku.

1. Terratoma
2. The Bus
3. Clockhouse
4. Wolf
5. Bloody Mary!
6. Liars Symphony
7. Greatnot
8. Journey

Wyro(c)k

9.5 Master of Puppets

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • Pierwsze wrażenie 10
  • Instrumentarium 10
  • Brzmienie 10
  • Repeat mode 8
  • Oceny czytelników (3 głosów) 8.2
Udostępnij to

O autorze

MattMarduk

Uzależniony od muzyki. Każdej. Bez względu na gatunek. Chłonę wszystko - od miejscowego undergroundu, aż po światowe legendy metalu. Otoczony dźwiękami całą dobę pisuję, czytuję i poznaję. W życiu kieruję się słowami, które zostawił po sobie Cliff Burton: "Nie wypalasz się od szybkiego życia. Wypalasz się od powolności i znudzenia."