Podsumowanie ro(c)ku DeathMagnetic.pl #9

0

Podsumowanie roku to dla mnie zawsze trudny orzech do zgryzienia. Pomimo przesłuchania całej masy płyt, na koniec i tak okazuje się, że coś ciekawego mi umknęło. Natomiast wśród tych, które w odtwarzaczy gościły u mnie często, trudno jest wybrać tę jedyną… Podszedłem zatem do podsumowania z dystansem.

1. Płyta roku 2015 – Polska: Ampacity „Superluminal”

O tej płycie słychać było zdecydowanie za mało. Jedyna słuszna szufladka, w której zespół można umieścić to „instrumental”, gdyż Dziablas postanowił na tym krążku porzucić wokale. Muzycznie jest to natomiast wycieczka po przeróżnych muzycznych pejzażach. Momentami zachwycą się fani klasyków spod znaku doorsów czy floydów, ale i entuzjaści świeższego spojrzenia na dźwięki będą zadowoleni. Każdy instrument na tej płycie ma swoje przysłowiowe „pięć minut” i wykorzystuje je w 100%! Mogę zgodzić się z określeniem tego gatunku mianem „space rocka”, wszak doznania podczas jego słuchania zdecydowanie są nie-ziem-skie!

2. Płyta roku 2015 – świat: Enter Shikari „The Mindsweep”

Bez wątpienia tytuł płyty roku wysyłam na Wyspy Brytyjskie. Pytaniem pozostało jedynie: Enter Shikari czy Turbowolf? Sporu rozstrzygnąć nie potrafiłem, więc rzuciłem monetą. Padło na Enterów i ich „The Mindsweep”. Najbardziej fascynujący w tej płycie jest fakt, że każdy pojedynczy kawałek zaskakuje mnogością gatunków. W dodatku nawet przez moment nie można odnieść wrażenia, że jakiś element nie pasuje do pozostałych. Dbałość o każdy dźwięk gitary czy syntezatora oraz podtrzymywanie emocji na wysokim poziomie sprawia, że do płyty można wracać bez końca.

Honoru USA dzielnie broniło Periphery oraz Mutoid Man, który pojawi się za moment…

3. Piosenka roku 2015 – Polska: Lipali „Ludzie 1.2”

Przez jakiś czas rozważałem czy wyróżnienie nie powinno trafić do sasimowego hymnu „Beer’em All”. Alcoholikę przebiło jednak Lipali. Choć do całej płyty „Fasady” mam kilka uwag, to utwór „Ludzie 1.2” kupił mnie od razu i absolutnie nie chce się znudzić. Bardzo klimatyczny, a za różnorodnymi emocjami kryją się przeróżne brzmienia. Pisząc krótko, to po prostu piękna piosenka.

4. Piosenka roku 2015 – świat: Mutoid Man „Bridgeburner”

Zagraniczną piosenką roku mógłbym mianować „Killing Strangers” Marylina Mansona z płyty „The Pale Emperor”. Mogła nią zostać jedna z kompozycji Turbowolf… Jednak Mutoid Man musiał znaleźć się w moim podsumowaniu! Muzycy tej kapeli są doskonałym przykładem na to, że trzech muzyków wystarczy, by czarować muzyków. W otwierającym płytę „Bleeder” utworze można znaleźć tyle smaków, co na całych krążkach konkurencji. Sludge’owy bas wtóruje technicznym gitarowym riffom, perkusista znalazłby angaż zarówno w kapeli punkowej, jak i blackmetalowej. Wokalista pewnie też! Jakby rekomendacji było Wam mało, to cała płyta przeniknięta jest stonerowym soundem i rock’n’rollową energią!

5. Koncert festiwalowy/stadionowy 2015: Obscure Sphinx na Summer Dying Loud!

W tej kategorii królować będą najprawdopodobniej imprezy kalibru Stadionu Narodowego lub sceny woodstockowej. Ja natomiast przywołam wspomnienia z MOSiR w Aleksandrowie Łódzkim, gdzie w nocy z 12 na 13 września w ramach festiwalu Summer Dying Loud sceną zawładnął Obscure Sphinx. Wijąca się po scenie Zosia Wielebna i niszczący swoimi 8-strunowymi gitarami Yony i Olo wprawili w osłupienie zgromadzoną publikę. Trudno było zebrać szczękę z podłogi. To nie był koncert, to był pieprzony rytuał!

6. Koncert klubowy/halowy 2015: Foo Fighters w Tauron Arenie.

Po raz trzeci wymienię Turbowolf – tym razem wspominając koncert we Wrocławiu, gdzie Knock Out Productions świętowało swoje dziesięciolecie. Brytyjczycy skradli wtedy wieczór grającym po nich Red Fang… ale na tytuł najlepszego koncertu nie zasłużyli. W walce liczyli się również muzycy stołecznego Tides From Nebula, którzy w ramach cyklu Made In Polska stworzyli kosmiczne show. Nagroda trafi natomiast do zespołu, który wystąpił w krakowskiej Tauron Arenie. Nie będzie to Faith No More, gdyż kiepska frekwencja zabrała im kilka punktów w tym starciu. Nie zabrakło ich natomiast Foo Fighters, którzy wraz ze swoimi fanami stworzyli niezapomniane show. Blisko 2,5 godziny energetycznego i szczerego koncertu zapamiętam na długo.

7. Rozczarowanie roku 2015

Mógłbym tutaj napisać o płytach Slayera i Iron Maiden oraz braku nowej muzyki Metalliki. Na szczęście nie obiecywałem sobie na tej płaszczyźnie zbyt wiele. W roku 2015 ogromne piętno odcisnęły na mnie tragiczne wydarzenia z końcówki roku – koncert Eagles Of Death Metal we Francji, śmierć Scotta Weilanda, a także Lemmiego. Nie są to artyści najczęściej goszczący w moim odtwarzaczu, ale z pewnością mają w mym sercu solidną pozycję. Zamiast się rozpisywać nad ich brakiem, wolę poczuć ich ducha słuchając muzyki, którą zostawili:

8. Nadzieja na 2016

Patrząc w przyszłość mam nadzieję, że przyszły rok upłynie nam pod znakiem Tool. Wierzę, że muzycy pracują nad muzyką tak intensywnie, jak mocno czekają na nią fani… A jak już będzie płyta, to i koncert w Polsce się znajdzie. W tym miejscu zabraknąć mnie nie może, wszak na mej koncertowej liście to absolutny numer 1.

9. Muzyczna książka roku 2015

Książki muzyczne bardzo często oscylują wobec schematu płyta/trasa/płyta/trasa/zmiana personalna w zespole/płyta… Mnie natomiast najbardziej interesują te, które opowiadają jak konkretne sytuacje życiowe muzyków przekładają się na muzykę. Tak było w autobiografii Tymona Tymańskiego „ADHD” i tak samo jest w książce „Nie tak łatwo być Czesławem”, za której sukcesem kryje się barwne życie Czesława Mozila, zgrabnie zaserwowane przez Jarka Szubrychta (tak, tego samego, który napisał biografie Slayera i Vadera).

Podsumowanie ro(c)ku DeathMagnetic.pl #9
10. Polski underground roku 2015

Tutaj nie musiałem zastanawiać się długo.  Po prawie 2 latach wydawniczej przerwy do gry wrócili chłopaki z M.O.R.O.N. Ich najnowsza EPka „Rzeka” utrwala styl, który udało im się już wypracować oraz dorzuca kilka nowych smaków. Otwierający materiał „Film” niesie ze sobą tak pozytywne emocje, jakich dotąd muzycy z siebie nie wykrzesali. Na kilku nutach zawieszą ucho fani Deftones, a na kilkunastu miłośnicy chaotic hardcore. W 4 nagranych tej jesieni kawałkach jest tyle pomysłów, co w całych dyskografiach wielu polskich undergroundowych kapel.

Udało mi się jakoś dotrzeć do końca podsumowania. Teraz pozostaje już tylko obronić moje typy wewnątrz redakcji… i skupić się na płytach i wydarzeniach AD 2016!

Udostępnij to

O autorze

Piotr Wasilewski

Księżyc milczy piotrek665