Playlista DeathMagnetic.pl #29

0

Mogłoby się wydawać, że dzisiejsza playlista będzie tradycyjna, zapewniam jednak, że nie zabraknie w niej ciekawych smaczków. Mowa m.in. o Votum, które coraz większymi krokami dołącza do czołówki „polskich zespołów eksportowych”. Z racji sentymentu nie mogłem także nie wspomnieć o Megadeth, które po wielu latach sprawiania zawodu fanom wziął się w garść i wydał coś, co nie odstaje bardzo poziomem od poprzednich dokonań. Lecimy!

  1. Megadeth – ‚Poisonous Shadows’  (z albumu „Dystopia”)

Thrashmetalowa załoga dowodzona przez Dave’a Mustaine’a powróciła w doskonałej formie. Jak się okazało zmiana składu okazała się strzałem w dziesiątkę, a album jest najlepszą rzeczą, jaką kapela zrobiła od 10 lat. Wszystkie kawałki są dopieszczone i szybko wpadają w ucho, jednak największe wrażenie wywarł na mnie monumentalny ‚Poisonous Shadows’, który jest dosyć nietypowym utworem jak na Megadeth. Mamy tutaj akustyczne intro, instrumenty smyczkowe, żeńskie chórki, czy motywy fortepianowe. Kompozycja jest wolna i melodyjna, jednakże ma w sobie tego pazura i nutkę szaleństwa, przez co ciężko ją nazwać zwykłą balladą.

  1. Grave – ‚Plain Pine Box’ (z albumu „Out of Respect for the Dead”)

Po tylu latach w muzyce Szwedów nie słychać wypalenia. Kultowa kapela wydała materiał równy, świeży, a jednocześnie utrzymany w specyficznym oldschoolowym klimacie, który jest ich wizytówką od początku działalności. Mamy tutaj wszystko, czego od dobrego death metalu wymagać trzeba, a mianowicie jaskiniowy wokal, zapadające w pamięci riffy, miażdżące (nieco „błotniste”) brzmienie i wiele zmian tempa. Totalny dekadentyzm pełną gębą! Wszystko jest odpowiednio wyważone, a dla fanów tego gatunku jest to pozycja obowiązkowa. Mam nadzieję, że za jakieś dwa lata formacja zaskoczy nas w podobny sposób.

  1. Votum – ‚Satellite’ (z albumu „:KTONIK:”)

Rodzima załoga prog-rockowa z pewnością nie przynosi nam wstydu na arenie międzynarodowej! Z muzyką progresywną zawsze miałem pewien problem, gdyż rzadko trafiałem na albumy, które naprawdę mi się podobały i na długo pozostawały w mojej pamięci. Wyjątkiem było właśnie Votum, którego wydawnictwa taktowałem jak przygodę i prawdziwą podróż. Nie zanosi się na to, by nowy krążek miał to zmienić. Gruntowna zmiana składu summa summarum wyszła na plus, co zaowocowało dojrzalszą muzyką. ‚Satellite’ to jedyny dotychczas opublikowany singiel i chociaż czuć w nim wpływy współczesnych zespołów (m.in. Anathemy), to bardzo przyjemnie się go słucha. Szczególnie pozytywne wrażenie wywarł na mnie nowy wokalista, Bartosz Sobieraj. Jego barwa głosu jest bardziej uniwersalna, niż poprzednika i mam nadzieję, że „gardłowy” będzie motorem napędowy nowego Votum.

  1. Spirit – ‚Deepest End’ (z albumu „Desolation”)

Bardzo czekałem na „Desolation”, choć niestety muszę przyznać, że trochę się rozczarowałem (materiał nie był tak dobry jak EPka z 2014 roku). Nie oznacza to jednak, że wszystko jest do kitu. Jednym z singli promujących wydawnictwo był ‚Deepest End’, który od pierwszego przesłuchania utkwił w mojej pamięci, a w szczególności riff z intra, od którego długo nie mogłem się uwolnić. Kawałek jest połączeniem technicznej gry utalentowanych instrumentalistów z mrocznym klimatem i trzeba przyznać, że ten mix brzmi bardzo oryginalnie!

Udostępnij to

O autorze

jamic

Wielbiciel muzycznych kontrastów - moje uznanie zyskują kanonady dźwięków, jak i wolne nihilistyczne nowoorleańskie riffy. Tych drugich, szczególnie w wykonaniu takich kapel jak Acid Bath, mógłbym słuchać całymi dniami! Klasyczny i soczysty drive jest tym, co w muzyce cenię najbardziej. Dzięki serwisowi mogę wreszcie dzielić się swoją pasją z innymi.