Nostalgiczny Kaseciarz. Vol 2: Polskie Miami, czyli synthwave znad Wisły

4

Kiedy w świat poszła informacja, że światło dzienne ujrzy następca „Blade Runnera”, wśród fanów zawrzało. Czy Denis Villeneuve okaże się godnym następcą Ridleya Scotta, a starszy o 30 lat Deckart będzie w stanie gonić androidy bez zadyszki? Czy tego chcemy, czy nie, „Łowca Androidów” powraca. Czy wraz z nim w glorii i chwale na ekranach zagości mroczny synth pop? Wiemy już, że ścieżką dźwiękową filmu zajmie się Hans Zimmer, którego nazwisko nie kojarzy się pozytywnie fanom Vangelisa. Jednak o tym kiedy indziej. Zanim w trzecim odcinku Kaseciarza (który mam nadzieję pojawi się szybciej niż drugi) przejrzymy filmy ze ścieżkami dźwiękowymi, gdzie syntezatory odegrały kluczową rolę w budowaniu atmosfery, chciałbym rozwinąć temat poruszony przeze mnie w pierwszej odsłonie tej serii. A mianowicie współczesnych polskich adeptów sztuki zapoczątkowanej i uprawianej niegdyś przez Depeche Mode, Jeana-Michele’a Jarre’a czy… Bajm. Oto mój wybór kilku z nich.

1. Nightrun87

William Malcolm i jego projekt Nightrun87 pojawił się już w pierwszej części Kaseciarza, jego obecność na tej liście jest więc wręcz obowiązkowa. Muzyk amerykańsko-brytyjskiego pochodzenia wychowany w Polsce grywał u boku Perturbatora na jego kilku występach nad Wisłą. Muzyk amerykańsko-brytyjskiego pochodzenia wychowany w Polsce miał na swoim koncie udany występ w X-Factor, jednak coraz szerzej jest kojarzony przez słuchaczy właśnie ze swoich nostalgicznych muzycznych podróży w lata 80. Mimo że na jego albumach „Starships” i „Nightrun” dominuje bardziej radosne i kolorowe podejście do gatunku, to przebijają z nich również mroczne inspiracje Carpenterem. Jeśli wierzyć Williamowi, jeszcze więcej dystopijnej aury ma mieć jego nadchodzący album „The Destroyers Are Coming”.

2. Red Emprez

Nostalgia jest w modzie. Być może to właśnie ona (nostalgia, nie moda, chociaż kto wie…) spowodowała „odrodzenie” białostockiego Red Emprez. Znani wcześniej z industrialnych i mrocznych klimatów, na swoim trzecim albumie „Reborn” wydanym rok temu, udali się w znacznie cieplejsze rejony Miami i Monte Carlo. Ich synthwave nie ucieka jednak na siłę od poprzednich dokonań, dodając do tego odświeżającego drinka kropelkę posmaku wcześniejszych dokonań. Smakowicie!

3. Unitr∆_∆udio

Prawdziwym przekleństwem muzyka potrafią być jego największe hity. Po 2 latach obecności na YouTubie, remix ‚Chciałem Być’, barda Krzysztofa Krawczyka poczyniony przez Unitr∆_∆udio dobiło do prawie 3 milionów wyświetleń. A stanowi on tylko przedsmak umiejętności projektu, który w pełni skrzydła rozwinął na EP-ce z zeszłego roku „Way Past Your Bedtime”. W udany sposób godzi ona nostalgię za latami 80 z bardziej współczesnymi dźwiękami.

4. Favorit89

Co prawda na liczbę i długość autostrad nie mamy co konkurować zachodem, jednak niezależnie od ich stanu, Favorit89 powinien znaleźć się na waszej playliście na którąkolwiek z dróg z A przed cyfrą. Ewentualnie do nocnych wojaży po mieście w świetle neonów i reklam. Do obu nawierzchni nadaje się bowiem doskonale, a nagranie z jazdy próbnej Skody Favorit nie wyglądało jeszcze nigdy tak cool i dyskotekowo.

5. Cybercorpse

Muzyka metalowa i synthwave to wcale nie tak odległe krańce muzycznego światka, jak mogłoby się wydawać. Twórców z obu grup łączy często kult jaki oddają latom 80 i kinu spod znaku posoki lejącej się hektolitrami i kiepskich efektów specjalnych. Kilku spośród muzyków metalowych próbowało swoich sił za syntezatorami. Są też tacy, którzy muzykę ekstremalną przekłuwali w synthwave’owe bity, jak to zrobił Cybercorpse. Jego cover ‘Evil Dead’ Death to  próba przełożenia języka jednego gatunku na drugi. Całkiem udana, jeśli chcecie znać moje zdanie.

6. Moloch

A skoro już wspomniałem o muzykach parających się na co dzień ekstremalnym graniem, to grzechem byłoby nie napisać o projekcie Moloch. Jest to również pseudonim multiinstrumentalisty stojącego za muzyką black metalowego Zørormr. Swoją dark wave’ową twórczość Moloch trzymał w zamknięciu przez kilka lat. W Halloween wypełźnie ona z piwnic Watykanu pod postacią dwupłytowej kompilacji „The Vatican Cellars”, odkrywając przed słuchaczami swoje mroczne oblicze.

I to by było na tyle w tym odcinku. Polećcie nam w komentarzach wasze ulubione projekty synthwave’owe (nie tylko polskie) i do zobaczenia w kolejnym odcinku.

 

Udostępnij to

O autorze

Michał Smoll

"Knight Rider" to był dopiero serial.