Nostalgiczny Kaseciarz. Vol 1: synthwave’owy starter

1

Wyobraź sobie miasto które nigdy nie śpi, wiecznie oświetlone przez neony mieniące się feerią jaskrawych kolorów. Nie wiadomo, czy jest dzień czy noc, bo niebo bez przerwy zasnute jest szarymi chmurami z których sączy się kwaśny deszcz. Oglądasz je z góry, w powolnym tempie sunąc ponad wieżowcami.

Zmiana scenerii. Siedzisz w swojej czerwonej Testarossie dociskając do podłogi pedał gazu. Światła mijanych lamp rzucają refleksy na twoją niewzruszoną twarz ukrytą za przeciwsłonecznymi okularami. Mijasz kolejne puste alejki sennego miasta. Tylko ty znasz cel i miejsce.

Jesteś teraz w mieście, niegdyś będącym centrum tego zepsutego i skorumpowanego kraju. Teraz jest ono zniszczone i oddzielone od reszty świata murem. Rządzą nim gangi i kryminaliści. Nie ma z niego powrotu, ani ucieczki. Znalezienie się w nim jest wyrokiem na całe życie, bez apelacji. Musisz kogoś w nim znaleźć. Kogoś, kto nie powinien się tam znaleźć.

blade runner

Co łączy te wszystkie scenografie? Muzyka. Budująca napięcie i tworząca klimat tajemnicy. Połączone dźwięki syntezatorów i elektronicznej perkusji. Nie mam tu na myśli dyskotekowej papki, którą chcą nam wcisnąć bezlitośnie pięścią przez gardło telewizyjne stacje nazywające siebie ‘muzycznymi’. Jest to muzyka, której nie usłyszycie w radiu, do niedawna zarezerwowana dla filmów z lat 80. Horrorów i filmów akcji osadzonych w futurystycznej przyszłości. Były one zwykle przepełnione agresją, jednak nie tak tępą i bezmyślną jak zdarza się to nagminnie w dzisiejszym kinie. Muzyka będąca jeszcze do niedawna jedynie ejtisowym wspomnieniem, zaczęła wracać do życia. Najwięcej zrobił dla niej film Drive z Ryanem Goslingiem w roli głównej. Dla jednych nużący, innych trzymający na krawędzi fotela. Z miejsca osiągnął jednak status kultowego. Podobnie jak jego ścieżka dźwiękowa, która nie była tylko dodatkiem do filmu, ale stanowiła zbiór świetnych numerów, zapadających w pamięć i nieraz zapętlana nie tylko przez fanów produkcji z gwiazdą Notatnika. Największy rozgłos zyskał wtedy francuski twórca, Kavinsky, który dzięki utworowi ‘Nightcall’ przebił się do mainstreamu. W następnych latach z kilku przypadków zaczęła formować się istna lawina. Z każdej strony atakował kolejny powrót w glorii i chwale do atmosfery lat 80. Do szpiku osadzonych w nich grach jak Far Cry 3: Blood Dragon, czy Hotline Miami i filmom jak Kung Fury, czy Turbo Kid towarzyszyły ścieżki dźwiękowe synthwave’owych artystów, którzy popłynęli na fali nostalgii, wydając muzykę, która przenosi niemal 30 lat wstecz. Czym jest ten synthwave, z czym to się je i czym popija? To postaram się wyjaśnić w kilku następnych odsłonach ‘Nostalgicznego Kaseciarza’. Tymczasem przenieś się razem ze mną w świat synthwave’owych symfonii. Poniżej znajdziesz (subiektywną) listę utworów, od których warto rozpocząć swoją przygodę z tym niezwykłym gatunkiem.

drive

1. John Carpenter & Shirley Walker – ‘Escape from Los Angeles Theme’
Nie mogłem zacząć od nikogo innego, jak od Boga we własnej osobie. Filmy tego reżysera są dziś obiektem kultu ze strony jego fanów. Podobnie jak ich ścieżki dźwiękowe, które John Carpenter osobiście skomponował. Każdy szanujący się synthwave’owy twórca ma na swoim koncie choć jeden utwór nawiązujący do Mistrza.

2. Kavinsky – ‚Protovision’
Można debatować, czy jego w tym zasługa, że nowe retro jest teraz na fali, jednak brak Kavinskiego na tej liście byłby czymś niewybaczalnym, a ja nie zamierzam popełniać tego błędu. Zdecydowałem się jednak na wybór utworu mniej oczywistego niż ‚Nighcall’. Posłuchajcie zresztą tej gitary. Miód na uszy.

3. Perturbator – ‚Future Club’
Synthwave jest szczególnie silny we Francji, z której pochodzi James Kent, czyli mózg i jedyny członek Perturbator. Jego muzyka jest dowodem na to, że elektronika może mieć wiele wspólnego z metalem (i to nie dlatego, że muzyk występował wcześniej głównie w black metalowych kapelach). Wiedzieli o tym również organizatorzy Brutal Assault, czyli czeskiego festiwalu, będącego jednym z największych metalowych przedsięwzięć w tej części Europy, którzy zdecydowali się na ryzykowne posunięcie i umieścili Perturbator wśród m.in. Sepultury, Mayhem, Marduk, Soulfly, czy The Dillinger Escape Plan. Ryzykowny pomysł jednak wypalił i już 18 marca w Krakowie i 19 marca w Warszawie, Kent zawita do Polski.

4. Carpenter Brut – ‚Turbo Killer’
Teledysk do tego utworu, to prawdziwa gratka dla maniaka futurystycznych klimatów w atmosferze jaskrawych kolorów. Nie mam pojęcia co się tu dzieje, ale wiem, że ma potencjał na miarę Kung Fury. Już od pierwszych sekund jest zarówno ‚turbo’, jak i ‚killer’.

5. Gunship – ‚Tech Noir’
To głos samego Johna Carpentera pojawia się na początku tego numeru. Wprowadza nas w klimat świata zdmuchniętego przez nuklearną apokalipsę. Tymczasem teledysk to już hołd dla kina tamtego okresu podany w sympatycznej, plastelinowej oprawie. Dla osób, które nie są zwolennikami instrumentalnego grania i potrzebują narratora.

6. David Hasselhoff – ‚True Survivor’ 
Utwór który zdobył internet, pochodzący ze ścieżki dźwiękowej do produkcji która sprawiła, że ejtisowe kino przemocy wróciło z wykopem, czyli Kung Fury. Oczywiste jest, że ani tego utworu, ani filmu nie można traktować na poważnie, jednak atmosfera lat 80 jest tu przygniatająca. Hasselhoff to przecież żywa legenda tamtych czasów.

7. Mitch Murder – ‚Breeze
‚True Survivor’ to tak naprawdę dzieło szwedzkiego muzyka, Johana Bengtssona, tworzącego pod pseudonimem Mitch Murder. Oprócz własnych utworów, tworzy także syntwave’owe wersje znanych motywów (jak choćby ballada z Wiedźmina). ‚Breeze’ to spokojny utwór, trafnie dobrany w poniższym teledysku do obrazka beztroskich zabaw nastolatków w zeszłym wieku.

8. Gost – ‚Genesee Avenue’
Obecnie znajduje się na trasie z Perturbator. I nie odstępuje Francuza ani na krok jeśli chodzi o dynamiczne i mocne oblicze sythwave’u. Już sama nazwa ostatniego albumu Gost, czyli „Behemoth” mówi sporo jej zawartości. To będą siermiężne koncerty.

9. Nightrun87 – ‚I Like You’
Polskę nie ominęła retro moda. Jednym z jej najciekawszych przedstawicieli jest Nightrun87, będący projektem Williama Malcolma. Jego kompozycje, szczególnie te zawarte na ostatnim krążku zatytułowanym „Starships” charakteryzują się bardziej wygładzonym brzmieniem niż te prezentowane przez Perturbator czy Gost. Dwugłos znany choćby z Gunship i w przypadku ‚I Like You’ sprawdza się wyśmienicie. Refren zapada w pamięci na długo po przesłuchaniu.

 

perturbator

Spodobał ci się powyższy tekst? Odezwij się do nas, a następne pojawią się już niedługo.

Udostępnij to

O autorze

Michał Smoll

"Knight Rider" to był dopiero serial.

  • Tomasz

    Świetny artykuł. Przeczytałem i posłuchałem z przyjemnością.