Heavy Artworks #10: Slayer – Reign In Blood

0

Premiera trzeciego albumu thrashowego giganta, jakim bez wątpienia jest Slayer, była prawdziwą ucztą. W pełni ukształtowany styl kapeli bardzo szybko zyskał sobie wielu zwolenników, a składały się na niego głównie prowokacyjne teksty, siekające riffy Kinga i Hannemana oraz oparte na podwójnej stopie beaty Lombardo. Dokonaniami zespołu zafascynowany był kultowy i szanowany producent Rick Rubin, który był także założycielem wytwórni Def American Recordings (po kilku latach z nazwy usunięto Def). To właśnie on wyłowił amerykańskich thrasherów z metalowej masy i zaproponował profesjonalny kontrakt. Był to strzał w dziesiątkę! Dzięki temu o Slayerze dowiedziała się m.in. mainstreamowa publiczność i znani krytycy, którzy od razu docenili „Reign In Blood”, a wydawnictwo pozwoliło zdefiniować thrashmetal w latach 80-tych i do dziś jest uznawane jako klasyk gatunku.

Z pewnością ogromne znaczenia miał dobór okładki, którą wykonał Larry Carroll, grafik i ilustrator, który znany był głównie z tworzenia rysunków do prasy politycznej i społecznej, jak „New York Times”. Cechowały go surowe, szybko namalowane i brutalne prace, które były wykonane w banalnych kolorach, co irytowało wielu ludzi. Właśnie to zadecydowało o tym, że Rick Rubin postanowił skontaktować się z rysownikiem i zaproponować mu wykonanie okładki nadchodzącego krążka Slayera. Jak głosi jedna z anegdot, jedyną wskazówką jaką otrzymał było zalecenie, by na pracy znalazł się łeb kozła. Artysta dodatkowo dostał kasetę z całym materiałem, by mógł lepiej zrozumieć koncepcję.

Oryginalna ilustracja stworzona przez Carrolla miała wymiary metr na metr, a do jej wykonania wykorzystano farbę olejną, akrylową, a także technikę kolażu, która polegała m.in. na zmienianiu rozmiarów poszczególnych elementów za pomocą kserokopiarki. Kompozycja jest bardzo chaotyczna i doskonale opisał ją Paul Romano (autor okładek Mastodona):

Paleta kolorów i spiralna kompozycja sprowadzają nas do ciemnego, mdłego snu, w którym biorą udział demony i zwłoki, które nawiedzają potem naszą podświadomość.

Głównym elementem obrazu natomiast rzeczywiście jest kozioł, który znajduje się w centrum artworku. Stylizowany jest on na papieża, który na lektyce przemierza piekło. Tło w oczywisty sposób nawiązuje do wizji świata przedstawionej w tekstach utworów z „Reign In Blood”. Ciężko nie odnieść wrażenia, że dzieło jest inspirowane XV-wiecznym malowidłem Hieronima Boscha pt. „Ogród Rozkoszy Ziemskich”, które również przedstawia specyficzną wizję piekła i traktuje o upadku człowieka. Larry Carroll jednak podszedł do tego z nieco innej strony, dlatego poza postacią kozła-papieża dodał kilka kontrowersyjnych elementów, jak demony, których cechą charakterystyczną jest…występująca erekcja. Warto również zauważyć, że jeden z nich udekorowany jest papieską mitrą, co z pewnością przyczyniło się do negatywnego odbioru ilustracji w katolickim środowisku.

GardenED

Hieronim Bosch „Ogród Ziemskich Rozkoszy”

Slayerowe piekło składa się także z wielu zwłok i odciętych głów tonących w kałużach krwi, które posiadają nietypowe, ale intrygujące twarze. Nic więc dziwnego, że fani zaczęli się zastanawiać kim są namalowane postacie i porównywać je do rzeczywistych osób. Autor stwierdził jednak, że nie ma zamiaru komentować domysłów osób:

Nie lubię za dużo mówić o obrazie, gdyż to go zabija. Ludzie mogą identyfikować się z obrazem i próbować samodzielnie go zrozumieć. Właśnie to najbardziej kocham w malarstwie – otwartość na różne interpretacje i to bez względu na czas.

Maniacy Slayera dopatrzyli się na awersie m.in. Adolfa Hitlera, papieża Jana Pawła II, Paula McCartneya, członków zespołu, czy nawet Jezusa, co potwierdza teorię autora. Mimo wszystko grafik potwierdził, że osobą w prawym górnym rogu jest jego kolega, Tom Dillon, któremu artysta był winny przysługę

slayer_cover

Okładka pierwotnie nie przepadła do gustu kapeli, ale jak wyjaśnił Kerry King, prawdopodobnie ta niechęć wynikała z myślenia, że to mało metalowa kompozycja. Jak widać gitarzysta trochę się pomylił, gdyż artwork został uznany za prawdziwe dzieło sztuki, które wisząc obok dzieł Boscha (lub innych znakomitych artystów) niczym się nie wyróżnia. Co ciekawe oryginalny egzemplarz „Reign In Blood” niestety zaginął. Ilustrator sprezentował ją komuś, kto podawał się za prawdziwego fana sztuki tego typu. Ten jednak postanowił trochę na niej zarobić i mimo wyraźnego zakazu Larry’ego Carrolla wystawił obraz na aukcję. To nie jedyna sytuacja tego typu jaka go spotkała, dlatego rysownik ma ogromny uraz do osób tego typu i uważa, że większość ludzi nie traktuje sztuki we właściwy sposób.

Po namalowaniu obrazu życie Larry’ego nie zmieniło się jakoś szczególnie, grafik wrócił do codziennych obowiązków (tworzenie karykatur i rysunków do prasy codziennej), jednak Rick Rubin i członkowie zespołu o nim nie zapomnieli. Ekipa zaangażowała go także do stworzenia opraw graficznych „South Of Heaven”, „Seasons In The Abyss” oraz „Christ Illusion”, dzięki czemu jego malowidła stały się synonimem okładek Slayera, a sam Larry był porównywany do Derka Riggsa (nadwornego grafika Iron Maiden).

slayer_original

Od lewej: Kerry King, Jeff Hanneman, Dave Lombardo i Tom Araya

Slayer-Reign-In-Blood-1024x1024

Udostępnij to

O autorze

jamic

Wielbiciel muzycznych kontrastów - moje uznanie zyskują kanonady dźwięków, jak i wolne nihilistyczne nowoorleańskie riffy. Tych drugich, szczególnie w wykonaniu takich kapel jak Acid Bath, mógłbym słuchać całymi dniami! Klasyczny i soczysty drive jest tym, co w muzyce cenię najbardziej. Dzięki serwisowi mogę wreszcie dzielić się swoją pasją z innymi.